5000 złotych kary dla Marcina Lijewskiego. Pytanie, co dalej?

Autor
Zaktualizowany: 25 listopada, 2021

Dokładnie miesiąc po meczu Górnika Zabrze z Grupą Azoty Unią Tarnów, decyzją komisarza ligi na trenera Marcina Lijewskiego została nałożona surową karę finansową w wysokości 5000 złotych w związku – jak napisano – ze stwierdzonym wybitnie niesportowym zachowaniem. Przypomnijmy, że w niezwykle nerwowej końcówce meczu „Szeryf” kontestował decyzje sędziowskie o uznaniu wyrównującej bramki dla tarnowian. Ostatecznie bramka została uznana, choć telewizyjny obraz wykazał, że goście naruszyli przepisy. Po serii rzutów karnych wygrała drużyna z Tarnowa.

Na pewno moje zachowanie nie było wzorowe. Zdaję sobie sprawę, że pewnych rzeczy w pewnym środowisku mówić nie wypada – mówi Marcin Lijewski. – Ale też każdy kto mnie zna, a funkcjonuję w piłce ręcznej ponad ćwierć wieku, ten wie, że nie leży do mojej natury, by w ten sposób oceniać pracę innych. Ale… mówiąc kolokwialnie, jestem tylko człowiekiem i czasami też puszczają mi nerwy. Zwłaszcza kiedy po raz kolejny trzeba wypić kielich goryczy, a nie można zrzucić winy tylko na siebie czy zawodników, od czego zawsze zaczynam, ale też na osoby trzecie…

Przez ostatni miesiąc trwała wymiana pism pomiędzy organizatorem rozgrywek, a samym zainteresowanym i klubem. Wszystko rozpoczęło się od oficjalnej skargi sędziów. – W oświadczeniu, które wysłałem do związku oczywiście wyraziłem żal i przeprosiłem sędziów stolikowych za moje zachowanie – relacjonuje Lijewski. – Nie miałem jeszcze okazji przeprosić ich osobiście, ale na pewno przy najbliższej okazji postaram się to zrobić.

Trener Trójkolorowych ma jednak nadzieję, że to nie jest koniec dyskusji na temat poprawy poziomu polskiego sędziowania. – Karę przyjmuję, kasę wpłacę, ale mam wrażenie, że jest to próba ukręcenia „łba” całej sprawie. Czyli, niech wszyscy się dowiedzą, że wszelkie takie zachowania będziemy surowo karać i na halach będzie spokój. Uważam, że nie tędy droga – komentuje 251-krotny reprezentant Polski. – Za takie zachowanie kara musi zostać wymierzona. Tutaj nie ma dyskusji, faktycznie powiedziałem kilka zdań za dużo i w mało eleganckiej formie. Zresztą w odpowiedzi na skargę przyznałem, że nawet dobrowolnie poddam się karze, choć sugerowałem znacznie niższą kwotę od tej, którą otrzymałem. Suma pięciu tysięcy wydaje mi się „kosmiczna” i zupełnie nieadekwatna do tego, co tak naprawdę się stało – ocenia wymiar kary trener Górnika Zabrze. I dodaje: – Spotykając się z innymi trenerami, rozmawiamy na różne tematy. W ostatnim czasie głównie jednak na temat pracy sędziów. To chyba jest sygnał, że trzeba się zająć tą sprawą i jako dyscyplina mamy problem.

Jakie więc Marcin Lijewski widzi jego rozwiązanie? – Powinno dojść do debaty. Spokojnej, merytorycznej, pozbawionej niezdrowych emocji, z takim założeniem, że wszyscy jedziemy na jednym wózku i w jednym kierunku. I wszystkim nam zależy na rozwoju. Dlatego dyskusja na temat podniesienia poziomu sędziowania nie powinna się ograniczyć tylko do środowiska arbitrów, ale uczestniczyć w niej powinni też trenerzy, zawodnicy i osoby, które na piłce ręcznej się znają – mówi trener zabrzan. – Samo oglądanie meczów i dyskutowanie w gronie sędziowskim to za mało. Trzeba wielu spojrzeń i wypracowania wspólnych rozwiązań. Chyba w imieniu naszego środowiska mogę zadeklarować, że trenerzy są do dyspozycji.

Trudno dyskutować z doświadczeniem na parkiecie Marcina Lijewskiego, wszak jako zawodnik nie tylko reprezentował Polskę, ale także większość kariery spędził na boiskach Bundesligi, wówczas najmocniejszej ligi handballowej świata. Mało tego, „Lijek” przez lata grał w Lidze Mistrzów i ma na koncie triumf w tych rozgrywkach. – Grając jedenaście lat w lidze niemieckiej, na palcach jednej ręki mógłbym policzyć sytuacje, w których siedzieliśmy w szatni i dyskutowaliśmy nad sędziowaniem albo nawet zastanawialiśmy się nad decyzjami arbitrów – wspomina swoje doświadczenia z gry w Niemczech. – Generalnie sędziowie byli niewidocznymi bohaterami. I o to właśnie chodzi, bo głównymi aktorami meczów są zawodnicy i to oni tworzą widowisko. Między nimi są sędziowie, którzy czuwają i pomagają, żeby wszystko odbywało się w ramach przepisów i ducha gry. U nas jest – niestety – inaczej. Praktycznie w każdej kolejce są mecze, po których to sędziowie, a nie zawodnicy są w centrum uwagi.

Marcin Lijewski podsuwa jeszcze jedno rozwiązanie – Może pomysłem jest wymiany międzynarodowa arbitrów? – zastanawia się szkoleniowiec Górnika. Nasza liga z racji sukcesów Kielc czy Płocka na dobrą renomę, jest rozpoznawalna, gra w niej sporo klasowych zawodników. Dobrzy sędziowie z innych lig z chęcią do nas przyjadą. – Myślę, że wtedy zobaczymy różnicę, ale też dostaniemy „na tacy” przykłady, jak się zachowywać w konkretnych sytuacjach. Z mojego skromnego doświadczenia trenerskiego widzę, że do rzeczy, które u nas są bezwzględnie egzekwowane, na Zachodzie w ogóle nie przywiązuje się znaczenia. Na przykład faule ofensywne. U nas odgwizduje się je… różnie. W Niemczech gwizdane są tylko wtedy, gdy są ewidentne, gdy zawodnik na pewno nie jest w ruchu. A to tylko jeden przykład…

PGNiG Superliga zapowiedziała na grudzień dwudniowe szkolenie dla 26 par sędziowskich, w trakcie którego uczestnicy mają mieć możliwość dyskutować między innymi z norweskim sędzią, Øyvindem Togstadem, który ma na swoim koncie pracę sędziowską przy 310 międzynarodowych meczach. – Bardzo się z tego cieszę, ale też zadaję pytanie czy to jednorazowa akcja, czy początek przemyślanych działań. Jak będą wyglądać kolejne szkolenia i kto w nich będzie uczestniczył – podsumowuje Lijewski. – Jeżeli moja kara ma być czymś, co zacznie na dobre dyskusję i zmiany na lepsze, to uznam, że było warto. I naprawdę chcę wierzyć, że coś się zmieni. Na lepsze…

Musisz się zalogował, żeby dodać komentarz Login