-Bycie faworytem niczego nie gwarantuje – mówi Aleksandr Buszkow

Autor
Zaktualizowany: Kwiecień 11, 2018

Czy zdołaliście odpocząć po tym intensywnym, dwumiesięcznym graniu?

Jesteśmy wciąż trochę przemęczeni. Było nas niewielu, a ostatnie zajęcia były intensywne, sporo pracowaliśmy w siłowni i na hali. Ale głowa odpoczęła i będziemy chyba gotowi na kolejne mecze.

Ta gotowość się przyda, bo jednak znów gracie dość intensywnie.

Jesteśmy na to gotowi. A na pewno fizycznie. Zobaczymy jak będzie taktycznie i czy uda nam się być znów skutecznym.

Vive w dwumeczu jest do przejścia?

Wychodzimy do każdego spotkania, by wygrać. Na razie skupiamy się na pierwszym meczu. Będziemy starać się zdobyć cenne zwycięstwo. Ale czy są do przeskoczenia? To megamocny rywal, więc musimy zagrać na maksimum możliwości, liczyć na ich słabszy dzień i być skutecznym.

Potem Płock. Znów sensacja?

Wynik w tabeli się już nie zmieni. Ale zagramy z nimi znów z całym sercem. Chcemy udowodnić, że wygrana to reguła, nie sensacja.

To będzie inny Płock, bez Piotra Przybeckiego?

Na pewno będą inni, bez względu czy będzie tam Piotr czy nie. Chcą przede wszystkim wziąć rewanż za pucharową porażkę, bo to ich trochę pogrążyło. Przyjadą głodni rewanżu.

W ćwierćfinale najpewniej zagramy z Opolem. To lepszy rywal niż Kalisz, który szanse ma już tylko matematyczne?

Nie kalkulujemy. Jesteśmy na lepszej pozycji, bo wchodzimy z drugiego miejsca. Ale widać, że z końcem sezonu jest sporo niespodziewanych wyników i murowani faworyci przegrywają. Są kontuzje, zmęczenie. Bardziej musimy patrzeć jednak na siebie, a nie na rywali, z którymi będziemy się potykać.

Po zeszłorocznych tarciach pomiędzy Zabrzem a Opolem, teraz te mecze też będą miały taki ciężar?

Wygrana w ćwierćfinale daje walkę o medale. Więc wszyscy będą mega zmotywowani i nie możemy patrzeć na wyniki z poprzedniego sezonu, czy nawet aktualnego. Może jesteśmy faworytem, ale to nic nie znaczy. Wszystko zweryfikuje boisku.

Przed sezonem celem był zakres 4-6 miejsce. Awans do półfinału gwarantuje ten cel. Ale apetyt na medale jest?

Po tak dobrym sezonie w naszym wykonaniu na pewno chcielibyśmy włączyć się w walkę o medal. Ale przede wszystkim musimy wygrać z Opolem, by wejść do czwórki. Musimy stawiać kolejne kroki, patrzeć na najbliższe mecze. Nie spoglądać aż tak daleko.

Jako jeden z nielicznych wciąż grających zawodników w Górniku zakładałeś na szyję brąz sprzed kilku lat. Może czas na srebro?

Marzę o tym. Ale pogadamy… po Opolu. (śmiech)

Zostaw komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.