Hajerskie Derby znów dla Górnika! 

Autor
Zaktualizowany: 15 listopada, 2020

Zabrzanie po wznowieniu rozgrywek rozegrali dwa bardzo trudne i wyrównane spotkania: z MMTSem Kwidzyn i Gwardią Opole. Oba rozstrzygały się w ostatnich sekundach, więc kibice mogli mieć uzasadnione obawy przed starciem z zespołem, który już trzy razy z rzędu doprowadził do rzutów karnych rozstrzygających wynik meczu. 

Przez pierwsze trzy minuty oba zespoły badały grunt i długo konstruowały akcje. Później jednak mecz zaczął toczyć się w najgorszy możliwy dla zabrzan sposób. Nie dość, że znów szwankowała skuteczność, to jeszcze Górnicy popełniali proste błędy w ataku, dając okazje gospodarzom do kontr. Ci wykorzystywali je bezlitośnie, by w 9. minucie było już 6:2. Passa gospodarzy jednak nie mogła trwać wiecznie i w końcu wynik zaczął się wyrównywać. Z długoutrzymującej się przewagi trzech bramek, Miedziowi w 20. minucie przeważali tylko jednym trafieniem. Duży w tym wkład między innymi Łukasza Gogoli, który nie tylko bardzo sprytnie rozrzucał piłki, ale też trzykrotnie wpisał się do protokołu strzeleckiego. Seria trzech bramek Jana Czuwary dał wreszcie Trójkolorowym prowadzenie 10:9. Minimalna przewaga pozwalała zabrzanom spokojniej budować akcje w ataku. Wciąż jednak na straży bramki gospodarzy stał jeden z najlepszych polskich bramkarzy, Marcin Schodowski, który bezlitośnie odbijał próby rywali. Dzięki jego skuteczności pierwsza połowa zakończyła się wynikiem 11:12 dla zabrzan.

W drugiej odsłonie gry zabrzanie zdawało się mieli pomysł na rywala. Bardzo szybko zdobyli cztery bramki przy tylko jednej odpowiedzi rywali, co nieco uspokoiło grę. Teraz gonić musieli gospodarze, więc zabrzanie mogli skupić się, by nie popełniać niepotrzebnych błędów. Te jednak są istotą szczypiorniaka i po chwili sędziowie seriami zaczęli rozdawać dwuminutowe upomnienia. Między innymi dla Bisa, Adamuszka czy Gębali. Mimo kolejnych osłabień, Trójkolorowi nie ustawali w ciężkiej pracy o punkty. Choć popełniali błędy, to na 9 minut przed końcem mieli już pięć bramek przewagi (22:17). Wystarczyło zwolnić i grać do pewnej piłki, by to ostatecznie Trójkolorowi cieszyli się ze zwycięstwa  26:20. Co więcej, najlepszym zawodnikiem meczu wybrano Jakuba Skrzyniarza, bramkarza Górnika, który zanotował 41% skuteczności

 

Zagłębie Lubin – Górnik Zabrze 20:26 (11:12)

Zagłębie: Schodowski, Bartosik, Wiącek – Stankiewicz 3, Bysiak, Pawlaczyk, Gębala 2, Duszyński, Pietruszko 1, Marciniak 3, Hajnos 2, Bogacz 5, Kupiec, Adamski, Drobiecki 1, Chychykało 3. Trener: Jarosław Hipner

Kary: 10 minut (Adamski, Stankiewicz, Kupiec, Chychykało, Gębala)

 

Górnik: Kazimier, Galia, Skrzyniarz – Bondzior 2, Daćko 3, Bis, Tomczak 3, Łyżwa 3, Sluijters 3, Czuwara 4, Buszkow 3, Gogola 4, Kondratiuk 1, Dudkowski, Krawczyk, Adamuszek. Trener: Marcin Lijewski

Kary: 12 minut (Bis 2, Adamuszek 2, Kondratiuk, Łyżwa)

 

Zostaw komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.