– Każdy dzień przygotowań, każdy dzień sezonu może sprawić, że… przyszłość będzie lepsza –  mówi Bartłomiej Tomczak

Autor
Zaktualizowany: Czerwiec 8, 2018

Chyba mieliśmy teraz rozmawiać o czymś zupełnie innym.

Zgadzam się. Na pewno sami sobie te apetyty rozbudziliśmy. Choć też zrobiliśmy to po bardzo dobrej grze i sezonie regularnym. Jedna wpadka u siebie z Piotrkowem w ciągu kilku ostatnich miesięcy to wszystko, a całą resztę spotkań zagraliśmy na naprawdę dobrym poziomie. Niestety los tak chciał, że dopadł nas pech, a Gwardia miala świetnie dysponowanego Adama Malchera. To były dwa aspekty, który wykluczyły nas z półfinałów. Ja bardzo liczyłem na medal, ale w sporcie nie każde marzenie da się spełnić. Chciałbym, żebyśmy jako zespół wyciągnęli z tego wnioski i wrócili do gry w przyszłym sezonie dodatkowo zmobilizowani. Bo porażka w ćwierćfinale na pewno boli, ale daje też chęć do rewanżu. Dlatego nie mogę doczekać się przyszłego sezonu.

W ćwierćfinale ciebie zabrakło. I zabrakło też trzech bramek. Najskuteczniejszy zawodnik Górnika dorzuciłby je?

Teraz to gdybanie. Na pewno ciężko oglądało mi się mecze z wysokości trybun. Na parkiecie można pomóc, można coś zmienić, ma się wpływ na przebieg meczów. Bardzo żałuję zabrakło mnie, Martina Galii czy Mateusza Korneckiego. Myślę, że mogło to wpłynąć na wynik dwumeczu.

To drugi sezon z rzędu, kiedy Opole komplikuje szyki Górnikowi. Do trzech razy sztuka?

Żądza rewanżu, jak mówiłem, jest bardzo duża. Mam nadzieję, że spełnimy to przysłowie. W zeszłym sezonie Opole w pojedynczym meczu pozbawiło nas szans gry z lepszej pozycji w play-offach. W tym roku bezpośredni nasz rywal znów nas wyeliminował.

Masz już w głowie co trzeba poprawić w następnym sezonie?

Tak głęboko tego nie analizowałem. Na pewno ważna jest praca krok po kroku. Bo zagraliśmy naprawdę regularną rundę zasadniczą. Jeśli to powtórzymy, to będzie powód do dumy. Najważniejszy moment sezonu to jednak play-offy. Obyśmy wszyscy byli zdrowi.

W okresie roztrenowania i przerwie odpoczywasz czy dalej się kurujesz?

Na pewno się kuruję. Zajmie mi to kilka tygodni, choć liczę, że w lipcu będę w pełni sił i będę mógł przygotowywać się do nowego sezonu.

Uda się zrealizować to medalowe marzenie?

Za wcześniej o tym mówić. Rany są jeszcze świeże i porozmawiamy o tym za kilka miesięcy.

To jednak mobilizuje?

Zdecydowanie. Na pewno każdy z nas poważnie podchodzi do sprawy i będzie chciał zrewanżować się za naszą nieobecność w półfinale. Każdy dzień przygotowań, każdy dzień sezonu może sprawić, że… przyszłość będzie lepsza.

Zostaw komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.