Marcin Lijewski dla TVP Sport: w naszej dyscyplinie jest zastój. Fajnie, jakby Polacy coś osiągnęli na MŚop

Autor
Zaktualizowany: 14 stycznia, 2021

Trener Górninka Zabrze jest wdzięcznym rozmówcą, którego bardzo cenia dziennikarze. Ostatnio pojawił się na łamach strony TVP Sport. Obszerne fragmenty rozmowy publikujemy poniżej.

Marcin Lijewski zdobył w 2020 roku pierwszy w trenerskiej karierze medal, a przy okazji zasłynął kilkoma wypowiedziami, które śmiało mogliśmy umieścić w zestawieniu sportowych cytatów roku. – Nie jestem mówcą idealnym i czasami jakaś k**** poleci. Dobrze, że nie na wszystkich meczach są kamery… – stwierdza. Jak ocenia minione miesiące i jakie ma plany na nowy rok oraz dlaczego w grze reprezentacji Polski brakuje mu emocji i wolności? Odpowiedzi w poniższej rozmowie.

Maciej Wojs, TVPSPORT.PL: – 2020 rok za nami. Jaki był dla ciebie?
Marcin Lijewski: – Hmmm… Z jednej strony super, bo zdobyłem swój pierwszy medal jako trener, czyli pojawił się jakiś sukces. Można dyskutować, że sezon zakończył się przedwcześnie – okej, ja się z tym zgadzam, ale to nie była moja decyzja. W momencie, gdy przerwano rozgrywki, mieliśmy bardzo dużą przewagę nad następną drużyną. Dlatego uważam, że medal należał się nam jak chłopu ziemia. Z jednej strony jest więc ten sukces, ale z drugiej pojawił się koronawirus i wszystko spierdzielił… Dużo rzeczy nam zabrał, wiele spraw skomplikował. Ogólnie więc rok zaczął się fajnie, a skończył się nie najlepiej. Chociaż nie, sportowo też skończył się fajnie, bo udało się nam wygrać w Puławach – i to też w takich dość dziwnych okolicznościach, na które nie mieliśmy wpływu. Byłbym trochę niewdzięcznikiem, gdybym tylko narzekał, tak jak większość ludzi, których słychać dookoła. Wszyscy źli, wszyscy smutni, nikomu się nic nie udaje… To byłoby niesprawiedliwe, gdybym się do tego dołączył.

– Początek roku przyniósł medal, dzięki czemu osiągnęliście stawiany na tamten sezon cel. Czy w pierwszej części obecnego sezonu, a w końcówce tego roku zrealizowaliście to, co sobie zaplanowałeś?
– Plany były tak naprawdę inne. One powstały już w zeszłym sezonie. Rozgrywki zakończono, my mieliśmy jakiś tam skład i wizję na przyszłość. Ja też miałem plany, żeby przynajmniej powtórzyć nasz sukces. W międzyczasie do gry włączyły się jednak klub z Kielc i zabrał nam Szymona Sićkę. Nie mieliśmy później zbyt wiele czasu, by znaleźć kogoś o podobnych warunkach. Nie chcieliśmy brać „byle kogo”, bo jak chcesz grać o jakieś ważne rzeczy, to musisz mieć wyjątkowego zawodnika. Zostaliśmy tak naprawdę z tym składem, jaki wtedy mieliśmy, więc nie mam co narzekać na nasze wyniki. Chłopaki bardzo ciężko pracują. Nie chcę mówić, że gramy na naszym limicie, ale patrząc na to, co mamy, uważam, że gramy bardzo dobrze. Mimo że przegraliśmy dwa mecze jedną bramką i straciliśmy sześć punktów, to nie odpadliśmy jeszcze z walki o nasz cel. Druga runda może się różnie potoczyć, ale jak na razie w dużej mierze udało się nam osiągnąć to, co planowaliśmy. Gdyby nie te dwa mecze z Kaliszem i Opolem, a zwłaszcza pierwszy z nich, to byłbym mega zadowolony. A przegraliśmy je nie trafiając mnóstwo rzutów sam na sam. Niewytłumaczalna rzecz.

– Ten cel to obronienie medalu? Uważasz, że realne jest jego osiągnięcie?
– Wiesz, ja bym chciał wygrać wszystko. Podchodząc do każdego meczu, chcę go wygrać. Przygotowując się, tworząc mikrocykl pod przeciwnika – ja chcę wygrać. Teraz jednak będziemy mieli gorszy terminarz, bo mamy Kalisz, Opole i Głogów na wyjeździe. Do tego dochodzą dwa mecze ze Szczecinem. Tych spotkań jest trochę i one nie będą łatwe. Teraz dodatkowo zabieg miał Michał Adamuszek. To nie była jakaś poważna rzecz, ale nie mam wglądu w to, w jakiej jest obecnie dyspozycji. Dopiero niedawno odłożył kule i zaczyna coś tam robić, a Michał to przecież filar naszej obrony. To, co mamy, zawdzięczamy przede wszystkim obronie. Gramy w niej świetnie, gorzej w ataku. Jeżeli uda się nam utrzymać tę tendencję, to uważam, że damy radę. Może z medalem będzie ciężko, aczkolwiek czwórka to takie miejsce, które odzwierciedlałoby nasze możliwości. To chciałbym utrzymać ponad wszelką cenę.

– Porażki z Gwardią i Kaliszem to tak naprawdę jedyne wasze wpadki w poszarpanym przez pandemię sezonie.
– Zostaliśmy ustrzeleni w trudnym momencie, bo istotne jest też to, kiedy do tego dochodzi. Jeżeli łapiesz zadyszkę w okresie, gdy grasz ze słabszymi od siebie rywalami, to można sobie z tym poradzić. Ale my ją złapaliśmy w meczach z bezpośrednimi rywalami. Oczywiście nikogo za to nie winię, nie mamy na to wpływu. Po prostu niefartownie się to złożyło. Gdyby nie ta zadyszka, to mielibyśmy komplet punktów, bo meczów z Kielcami i Płockiem nie liczę.

– To te tzw. dwie wizyty u dentysty i dwa wyrwane zęby, o których mówiłeś po drugim z tych spotkań.
– Dokładnie. Straciliśmy dwa tylne zęby, ale jeszcze wszystko jest okej.

– Wspomniana wypowiedź była jedną z tych, którymi zasłynąłeś w ostatnich miesiącach. Przygotowywałem ostatnio zestawienie sportowych cytatów 2020 roku i muszę przyznać, że pojawiłeś się tam kilka razy. Skąd taka łatwość w generowaniu tak barwnych tekstów? Wymyślasz je wcześniej?
– Nie no, co ty. Ci, którzy mnie znają wiedzą, że czasami mam momenty, że coś palnę… Powiem szczerze, że ja to bym dużo więcej tego rzucał, tylko zrobił się wokół tego jakiś szum i zaczynam nad sobą panować. Nie zawsze mi się to udaje, aczkolwiek też nie na każdym meczu są kamery i mikrofon.

– O jakim szumie mówisz?
– No po tej wypowiedzi z „porno”… Jeszcze w moje urodziny zrobiliście mi składankę z różnymi wypowiedziami. To akurat fajne było, bo nie było tam nic złego. Gorzej, jakby były jakieś przekleństwa, bo one przecież też się zdarzają, nie ukrywam. Nie jestem mówcą idealnym i czasami jakaś k**** poleci. Dobrze, że kamer nie było na wszystkich czasach. Miałem też kilka takich tekstów ostrzejszych, ale dzięki Bogu kamery tego nie wyłapały. Ja nie mam z tym jednak problemów. Człowiek w emocjach strzela jak z automatu i dopiero później, gdy oglądam mecze podczas analiz zdaję sobie sprawę, że o kurde, znowu zrobiłem z siebie durnia.

„Masz problem, że dostaniesz w „papę”? Jak tak, to siatkówkę polecam” – stwierdziłeś podczas meczu z Azotami do jednego ze swoich graczy. Córka, siatkarka, nie obraziła się za to nawiązanie?
– Nie. Zwróciła tylko delikatnie uwagę, ale nie obraziła się.

(…)

– A jak będzie ze zwycięstwami w Egipcie? Tałant Dujszebajew powiedział, że wygranie choćby jednego meczu w pierwszej fazie, w której Polacy zmierzą się z Hiszpanami, Brazylijczykami i Tunezyjczykami, będzie jak zdobycie mistrzostwa świata.
– Tak, ale trzeba też przekraczać bariery. Chłopaki muszą wygrać ten jeden mecz. To może dać awans do kolejnej rundy. Z Brazylią nie tyle można, co trzeba powalczyć. Fajnie jakbyśmy cokolwiek osiągnęli, bo w tej naszej dyscyplinie jest trochę taki zastój… Tak jak liga, uważam, idzie bardzo mocno do przodu, tak kadra ciągnie to w ostatnich latach w dół.

– Stąd pytanie na koniec: czy w 2021 będzie lepiej? Co widzi pan w swojej szklanej kuli, panie Marcinie?
– Będzie lepiej, na pewno. Nie można powiedzieć, że ten rok gorszy już być nie może, bo na pewno może. Ale będzie lepszy. Ważne żeby nasi państwowi włodarze ogarnęli się z tą pandemią i życie wróciło do normalności sprzed niej. Wtedy ludzie zaczną normalnie pracować, zarabiać, będzie też więcej entuzjazmu. Od tego zacznijmy i niech to przeleje się na wszelkie inne sfery życia. Fajnie by było, jakby kibice w końcu wrócili do hal, bo człowiek powoli zapomniał jak to jest grać przed fanami. To jest zupełnie inna rzecz. Wydaje mi się, że jest bardzo duży potencjał do tego, aby przyszły rok był o wiele lepszy. Mamy mistrzostwa, kadra wygrała teraz dwa mecze, może wygra kolejne dwa i może coś się ruszy na mistrzostwach… Dużo rzeczy może sprawić, że ten rok będzie po prostu lepszy.

PEŁNA TREŚĆ ROZMOWY NA STRONIE TVP SPORT.

Zostaw komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.