Mariusz Jurasik: Nasz styl woła o pomstę do nieba!

Autor
Zaktualizowany: Listopad 2, 2015

Grający kapitan Górnika wyjaśnia, jak trafia się do bramki rywala pomimo muru i dlaczego wcale nie jest z tego powodu szczęśliwy.

Środowy mecz z Legionowem to był prawdziwy thriller przy Wolności, zakończony, już po końcowej syrenie, pana pięknym i skutecznym rzutem wolnym zapewniającym wygraną 35:34. Tak pan go sobie wymyślił?
– To trafienie to był czysty przypadek. Chciałem rzucić na zewnątrz, ale obrona popełniła błąd, rozeszła się w środku. Zobaczyłem to w ostatniej sekundzie, nawet nie patrzyłem, co robi bramkarz. Rzuciłem przed siebie tak, żeby piłka skozłowała przed bramką. I wpadło. Ta ostatnia bramka na pewno dodała smaku, bo gdyby nie ona, to bylibyśmy załamani.

No właśnie. Udało się zatrzymać dwa punkty w Zabrzu, ale nie wygląda pan na szczęśliwego…
– Jestem bardzo niezadowolony z tego meczu. Zagraliśmy znów bez charakteru, bez jaj, bez zaangażowania. Znów zapomnieliśmy, jak się gra w piłkę ręczną…

To już kolejne spotkanie, w którym słabo spisuje się obrona. Sporo rzucacie, ale też pozwalacie trafiać rywalowi. Co się dzieje?
– Widocznie jesteśmy mistrzami treningu, bo podczas nich wszystko wygląda świetnie. Potrafimy zagrać super zawody z Płockiem czy Kielcami, ale co z tego, skoro i tak są przegrane? Kto będzie pamiętał za pół roku, że Górnik zagrał dobry mecz z zespołem Vive i go postraszył, skoro wywiózł stąd komplet punktów. Musimy wygrywać z Legionowem, Lubinem, Szczecinem, Kwidzynem czy Głogowem, czyli drużynami, z którymi realnie walczymy o jak najwyższe miejsce w tabeli. Ale nie w takim stylu, jak w środę.

Przegraliście w Lubinie, teraz szczęśliwie pokonaliście beniaminka. Może jest problem z motywacją w zespole?
– Trudno mi powiedzieć. Tak jak mówiłem, na treningu wszystko wygląda dobrze, zagraliśmy dobre mecze ze Szczecinem, z Kielcami, Płockiem i dwa z Zaporożem w Pucharze EHF. Niczego w przygotowaniach nie zmieniamy, przychodzi kolejne spotkanie i nagle odcina nam głowy. Zespół wychodzi na parkiet jakby dopiero się pierwszy raz zebrał.

 

Cały wywiad można znaleźć pod linkiem: Katowicki Sport 

SPORT

Zostaw komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

CLOSE
CLOSE