Mecz jak sinusoida. NMC Górnik Zabrze zachowuje punkty

Autor
Zaktualizowany: Luty 7, 2019

NMC Górnik Zabrze w czwartkowe popołudnie zmierzył się z Piotrkowianinem Piotrków Trybunalski. Oba zespoły w rok weszły w mieszanych nastrojach: Górnik co prawda zanotował ostatnio zwycięstwo w Szczecinie, choć mecz był wyrównany i ważył się do końca. Piotrkowianin za to uległ Gwardii Opole, choć pokazał ogrom serca na parkiecie. Dlatego pamiętając wrześniowe spotkanie pomiędzy czwartkowymi rywalami, zakończone wynikiem 28:26 dla zabrzan, mecz zapowiadał się wyjątkowo emocjonująco.

Zabrzanie rozpoczęli od świetnie wykończonego trafienia Iso Sluijtersa, a po chwili przeszli do obrony 5-1, w której Jan Czuwara szczelnie krył rozgrywającego gości, Filipa Surosza.  Po chwili karnego wykorzystał Bartek Tomczak, a trzecim trafieniem bez odpowiedzi gości popisał się Jan Czuwara w kontrze. Co więcej, świetnie kolejną kontrę wykorzystał kapitan Górnika, a mało tego, wywalczył jeszcze karę dwóch minut dla Bartosza Nastaja. Bo trafieniu Saszy Buszkowa było już 5:0, a trener Dmitro Zinczuk miał sporo przemyśleń wobec swoich zawodników. Nie zdecydował się jednak jeszcze na wzięcie czasu. Czarę goryczy przelało jednak kolejne pechowe rozegranie jego podopiecznych i kolejna kontra popularnego Kojota po podaniu Marka Daćki, która dała szóste trafienie zabrzanom. Doskonale spisywał się też Martin Galia w bramce, który zaliczył trzy ważne obrony po pewnych interwencjach.

Kiedy ponownie trafił Tomczak, a po chwili Daćko, a tablica wskazywała już 8:0 (w dziewiątej minucie!), Piotrkowianie wyraźnie mieli ochotę zejść z boiska. Nic więc dziwnego, że dziewiąte trafienie zaliczył Buszkow. Goście odpowiedzieli dopiero w 10. minucie, gdy w lukę między obrońców wszedł Grzegorz Sobut.  Niestety zabrzanie stracili Jana Czuwarę, który doznał urazu stopy. Wysuniętym obrońcą został Iso Sluijters na zmianę z Saszą Buszkowem. Piętnasta minuta i już było 13:2 po kontrze… Iso Sluijtersa!

Przewaga jednak zdekoncentrowała Trójkolorowych. Piotrkowianie zaliczyli trzy trafienia z rzędu po indywidualnych błędach zabrzan. Trafił Pożarek, Kaźmierczak i Mróz, zmniejszając prowadzenie gości do ośmiu trafień. Co gorsza, pomylił się w rzucie Sasza Buszkow, znów dając gościom szansę do ataku pozycyjnego. Tę okazję wykorzystał Surosz, trafiając na 13:6. Gościom pomagać zaczął też bramkarz: wprowadzony w międzyczasie Damian Procho. Przed szansą na przełamanie już siedmiominutowego impasu strzeleckiego stanął Bartek Tomczak z karnego, ale znów golkiper gości się popisał paradą. Piotrkowianie, choć spóźnieni, wreszcie wrócili na boisko hali Pogoni. Zaczęli imponować walecznością i uporem. Co więcej, Tomasz Mróz popisał się świetną kontrą – złapał piłkę w locie i od razu pokonał Martina Galię na 13:8. Wreszcie, po 10 minutach przerwy w zdobywaniu bramek całego zespołu, do siatki trafił Rafał Gliński. Rywale odpowiedzieli jeszcze dwukrotnie, by na przerwę zejść tylko z trzymbramkową stratą 11:14 dla zabrzan.

Pierwsze trafienie w drugiej połowie padło dopiero w 34. minucie, a jego autorem był Rafał Gliński. Prędko odpowiedział Iskra, świetnym rzutem pod nogi bramkarza popisał się Iso Sluijters. W okolicy 37. minuty zrobiło się gorąco. Najpierw z urazem pleców na bok zszedł Rafał Gliński, a kilkanaście sekund później czerwoną kartkę zobaczył Bartłomiej Tomczak. Mimo jego usilnych protestów, sędziowie po minutowej naradzie podtrzymali karę Trener Trtik miał trudny orzech do zgryzienia, tracąc w jednym meczu obu lewoskrzydłowych. Zabrzanie stracili impet, zaczęli popełniać kolejne błędy w obronie. Robiąc rywalom sporo miejsca na pierwszej linii. Goście jedną ręką trzymali Górnika za gardło, ale wciąż nie byli w stanie wymierzyć ostatecznego ciosu. Spłonieni przewagą na boisku, popełniali głupie błędy. Zabrzanie jednak też nie potrafili wyjść na zdecydowane prowadzenie. Szczęśliwie w bardzo ważnym momencie piłkę odbił Martin Galia, dzięki czemu Trójkolorowi mogli spokojnie budować akcję. Na lewym skrzydle z konieczności pojawił się… Jurij Gromyko. Dobrze blokowany przez gości, odciągał jednak dwóch rywali od obrony. Dzięki niemu miejsce do rzutu miał Łukasz Gogola, który wreszcie przełamał się i zdobył 20. trafienie dla Górnika. Piotrkowianie jednak wciąż utrzymywali dystans.

Rozstrzelał się za to Iso Sluijters, który trafił trzy razy z rzędu, zwiększając przewagę zabrzan do pięciu trafień (23:18). Pomógł mu w tym Martin Galia, notujący ważne interwencje. Po chwili na listę strzelców znów wpisał się Łukasz Gogola, trafienie zaliczył  Jurij Gromyko i jego kolega z pozycji, Marek Daćko. Na minutę przed końcem tablica wskazywała wynik 26:20, a rzutem przez całe boisko popisał się Jurij Gromyko, który uspokoił kolegów i pokazał, że w trudach wywalczone punkty jednak zostaną w Zabrzu.

 

NMC Górnik Zabrze – Piotrkowianin Piotrków Trybunalski  27:20 (14:11)

NMC Górnik Zabrze: Galia – Daćko 3, Tomczak 4, Gromyko 2, Sluijters 6, Czuwara 2, Pawelec, Buszkow 6, Gliński 2, Gogola 2,  Sićko, Adamuszek. Trener: Rastislav Trtik

Kary: 2 minuty (Adamuszek)

Czerwona kartka: Bartłomiej Tomczak

 

Piotrkowianin: Schodowski, Procho – Mróz 4, Jakubowski 1, Urbański, Woynowski 1, Iskra 3, Szopa 3, Kaźmierczak 1, Nastaj 2, Surosz 1, Pożarek 1, Sobut 3.  Trener: Dmytro Zinczuk

Kary: 6 minut (Kaźmierczak 2, Nastaj)

 

Zostaw komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

CLOSE
CLOSE