– Musimy rozpocząć dyskusję nad sędziowaniem – mówi Rastislav Trtik. Obszerna rozmowa z trenerem: część I.

Autor
Zaktualizowany: Czerwiec 11, 2018

To był dobry sezon?

Tak. Był dobry.

Zwięźle.

Bo sezon był dobry. Graliśmy coś nowego, zaskoczyliśmy większość rywali. Jak jednym z niewielu udało nam się wygrać z Puławami czy Płockiem, jako jedynym wygrywaliśmy połowę 18:14 z Kielcami.

Zabrakło happy-endu.

Taki jest to system rozgrywek. Z mojego punktu widzenia to dziwne, że po całym sezonie decyduje tak naprawdę jeden tydzień. Nie jest to play-off, bo ten gra się do trzech zwycięstw. Takiego modelu w innej lidze nie ma. Myślę, że odkryliśmy błąd w tym systemie i może coś to faktycznie zmieni. Nie może przecież pozycji po całym sezonie decydować jeden mecz.

Poznał pan polską ligę w całości, od podszewki. Coś pana zaskoczyło?

Zaskoczyła mnie bardzo dobra organizacja, PR rozgrywek, praca dziennikarzy czy telewizji. Pozytywnie zaskoczył mnie odbiór piłki ręcznej przez kibiców, popularność. Niestety są też negatywy: system rozgrywek, który produkuje paradoksy. Nie ma przełożenia na arenę międzynarodową, bo nigdzie się tak nie gra. To w sumie wprowadzenie formy pucharów w  rozgrywki ligowe.  To frustruje.

Frustracja? Mocne słowo.

Normalne słowo. Komentarz.

Wielu trenerów i komentatorów chwaliło Górnika za wprowadzenie pewnej świeżości w polską ligę, nowych rozwiązań taktycznych. To też zaskoczyło rywali. Teraz chyba będzie trudniej?

Tak naprawdę najważniejszym czynnikiem będzie przystosowanie się sędziów do tej formy gry, bo jednak wymaga ona od nich większej czujności. W ostatnich meczach nie widziałem dobrego ruchu sędziów wobec naszej gry. Ta dynamika i rozszerzanie pola gry chyba trochę przerasta możliwości polskich arbitrów. To nie jest nic osobistego, nie mam nic do sędziów Habierskiego i Skrobaka czy kogokolwiek innego. Raczej zastanawiam się czy nie powinna odbyć się szeroka dyskusja nad ułatwieniem pracy tym dwóm sędziom. Bo trudno im obserwować czternastu graczy na boisku 40×20 metrów. Stąd ich błędy, stąd dyskusyjne oceny i w końcu zbyt wiele negatywnych emocji. Może czas wprowadzić jakieś techniczne możliwości? Videoweryfikacja? To działa w tenisie, piłce nożnej, szybkim hokeju. A może trzeba wprowadzić więcej sędziów, by nadążali za prędkością gry.

Poza Polską rozstrzyganiem zajmuje się też tylko dwóch sędziów. Polscy odstają od poziomu?

Nie mówimy o Superlidze. Mówimy o całym świecie. Widziałem Final Four Ligi Mistrzów i czapka z głów przed tymi arbitrami, bo oni doskonale wywiązali się ze swojej pracy. Ale generalnie na świecie z oceną wydarzeń boiskowych jest problem. Polscy sędziowie mogą szczycić się na przykład utrzymaniem równej linii sędziowania dla obu stron. Owszem, są wpadki, ale wynikają… no właśnie, z prędkości gry. Ale w większości przypadków sędziowie trzymają poziom oceny od pierwszej do ostatniej minuty.

Czyli jakieś plusy są.

Każdy kij ma dwa końce. Tak jak i my graliśmy dobre i złe momenty. Sędziowie to też ludzie. Myślę, że mogliby popracować nad komunikacją z zawodnikami i ławką, nad konstruktywną dyskusją. Muszą pamiętać, że nie są policjantami na boisku, ale naszymi partnerami. A o tym niestety często zapominają.

Trener Trtik znany jest z wielu interwencji wobec sędziów.

Bo chodzi mi o moich zawodników, o ochronę ich zdrowia. Nie chodzi mi o budowanie przewagi nad rywalem, ale o dotrzymywanie reguł, by jednak stały na straży losu zawodników.

Zostaw komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.