– Musimy zagrać zespołowo – Łukasz Gogola przed meczem z Orlen Wisłą Płock

Autor
Zaktualizowany: 26 lutego, 2021

Przed spotkaniem z Orlenem Wisłą Płock aż żal było przegapić możliwość rozmowy z Łukaszem Gogolą, który był pierwszoplanowym aktorem wyeliminowania Orlenu Wisły Płock z Pucharu Polski w 2018 roku. Przypomnijmy, że „Synek” trafił wtedy do bramki rywali aż siedmiokrotnie i walnie przyczynił się do wygranej zabrzan 33:30 (15:17).

Jakie więc Łukasz ma oczekiwania przed sobotnim meczem? – Trudno mówić o oczekiwaniach, ale na pewno w głowie mamy tylko wygraną – uśmiecha się. – Przede wszystkim jednak chcielibyśmy dobrze zagrać. Na pewno lepiej niż w Mielcu. Chcielibyśmy pokazać swoją dobrą postawę na boisku, a nie tak szarpaną grę jak ze Stalą. Bo choć ostatecznie tam wygraliśmy, to do stylu mamy praktycznie same zastrzeżenia – diagnozuje rozgrywający Górnika. Jak dodaje, Trójkolorowi na boisko muszą wejść z podniesioną głową i zagrać na 110% możliwości. Nie tylko po to, by zawalczyć o punkty, ale przede wszystkim po to, by zatrzeć złe wrażenie, jakie zespół mógł po sobie zostawić.

Zabrzanom udawało się wygrywać z Płockiem, więc czy sobotni rywal wciąż jest w zasięgu Górnika? – Historia nie gra, ale pokazuje, że ten zespół też składa się z ludzi i też można z nimi powalczyć – wspomina Gogola. Choć widzi też nadchodzące trudności: – Orlen Wisła Płock jest na fali wznoszącej, co pokazują ostatnie występy w Lidze Europejskiej. Co prawda ostatni mecz z Ademarem Leon przegrali, ale i tak pewnie rozsiedli się na fotelu lidera swojej grupy. A zasługują to świetnej obronie i konsekwentnej grze. 

Jak więc upatruje szanse Górnika? – Jesteśmy w stanie zagrać bardzo dobrze. A czy to wystarczy? To pokaże boisko.

Kibice mogą być jednak zaniepokojeni postawą Górnika w starciu z mielczanami. Zabrzanie mieli tydzień, by zdiagnozować przyczyny tak trudnego dla nich meczu. – Chyba wszyscy jesteśmy świadomi, że głównym problemem było złe podejście i nastawienie do meczu, za duży luz. A to tylko podkreśliło naszą podstawową bolączkę tego sezonu, czyli problemy z atakiem pozycyjnym – mówi “Synek”. Jak podkreśla, trudno nie być zadowolonym z obrony, tym bardziej, że w tak trudnym meczu wciąż zabrzanie stracili zaledwie 17 bramek. Ale brakowało zagrożenia w ataku. – Jasne, że odczuwamy brak Szymona Sićki w skladzie, który był w ubiegłym sezonie naszą podstawową armatą. Ale nie możemy mówić, że to nasz jedyny problem, bo gramy przecież bez niego od początku sezonu i udawało nam się prezentować na parkiecie bardzo dobrze. Zdobywaliśmy przecież cenne punkty – mówi lewy rozgrywający. – My jednak musimy przede wszystkim skupiać się teraz na grze do pewnej pozycji. Grać długo, konsekwentnie i szukać najlepszego rozwiązania. Bo ostatnio zdarzało nam się szukać indywidualnych rozwiązań po 2-3 podaniach. A to nie jest remedium, zwłaszcza na mocne drużyny – mówi. Po chwili dodaje: – Musimy mniej grać indywidualnie, a bardziej zespołowo.

Terminarz jest bezlitosny dla zabrzan, bo tydzień po spotkaniu z Płockiem Trójkolorowi udają się do Kielc. – Oczywiście mamy w pamięci to spotkanie, pamiętamy o nim. Ale skupiamy się w tej chwili na Płocku – podkreśla Łukasz Gogola. – Ale to na pewno będzie porównywalnie trudne spotkanie, choć Kielce też mają swoje problemy. I to zarówno kadrowe, jak i napięty do granic możliwości terminarz – wzdycha zawodnik Górnika. – Czapki z głów przed tym zespołem, który gra cztery spotkania w tygodniu, w tym dwa w Lidze Mistrzów. I nadal jest jednym z najsilniejszych zespołów w Europie, nawet mimo porażki z PSG – dodaje. Jakie więc Synek ma oczekiwania przed tym starciem? – Nie mogę niczego obiecać, ale na pewno jedziemy tam, by jak najdłużej powalczyć. I jeśli się postaramy, jeśli zagramy jak drużyna i pokażemy nasze umiejętności to może nie będziemy drużyną, która w 40. minucie przegrywa 10 bramkami? 

Zostaw komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.