NMC Górnik sparingowo ogrywa Karvinę

Autor
Zaktualizowany: Maj 10, 2017

Zabrzanie po blisko dwóch tygodniach przerwy od gry wrócili do boiskowej walki. W zaplanowanym na środę sparingu zdeklasowali rywali z HC Banik Karvina.

Zespół z Czech zdążył już zakończyć sezon, zajmując siódme miejsce w czeskich rozgrywkach. Mecz rozpoczął się z dwudziestominutowym poślizgiem, bowiem goście z Czech nie przewidzieli wzmożonego ruchu w czwartkowe popołudnie. Przez pierwszych kilka minut oba zespoły badały grunt i… myliły się w wykończeniu. W siódmej minucie gospodarze zdołali wypracować przewagę 6:2. Wkład w taki wynik wniósł zwłaszcza Sebastian Kicki, który kilkukrotnie odbijał trudne piłki Czechów, skąd brały się kombinowane kontry rozgrywane na drugie, trzecie, a nawet czwarte tempo. Gdy jednak wydawało się, że Karvina zaliczy trafienie, rzucający próbowali sforsować ponad dwumetrowy mur złożony z Aleksa Tatarincewa i Tymoteusza Piątka.  Jedyną skuteczną bronią na zabrzan były trzy kontry wykańczane przez błyskawicznego skrzydłowego Francika, które zmniejszyły przewagę Trójkolorowych do wyniku 10:7.  

Zabrzanie poczuli zimny oddech zza Olzy, więc ruszyli do ataku. Piętnastą bramkę dla gospodarzy zdobył Adiran Niedośpiał, który rzucił z drugiej linii, idealnie pomiędzy obrońcami, nie wznosząc się ponad parkiet chociażby o centymetr. W składzie Górnika doszło jednak do sporych zmian i swoje kilkanaście minut dostali zawodnicy, którzy na co dzień nie odgrywają pierwszych skrzypiec w zespole. Stąd Banik prędko odpracował straty, kończąc pierwszą połowę tylko z bramką straty (17:16).

Drugą połowę znów lepiej rozpoczęli zabrzanie, którzy w ledwie 7 minut zdobyli aż siedem bramek. Goście odpowiedzieli tylko dwoma trafieniami. Kolejne obrony lokalnego bramkarza, w drugiej połowie Mateusza Korneckiego, i dynamiczne kontry (a także pech obrońców z Karviny) dały gospodarzom przewagę aż dziesięciu bramek po trzech kwadransach gry (33:23).

Zabrzanie spokojnie kontrolowali przebieg gry, nie dając Czechom wielkiego pola do popisu. Gdy ci zagrażali bramce zabrzan, ich rzuty pewnie bronił Mateusz Kornecki, który też prędko uruchamiał swoich kolegów długimi podaniami. Na ich tle Karvina wyglądała dość nieporadnie, jakby już tylko z przymusu dogrywała mecz.

Spotkanie zakończyło się wynikiem 39:28.

NMC Górnik Zabrze – HC Banik Karvina 39:28 (17:16)

NMC Górnik: Kornecki, Kicki – Niedośpiał 2, Daćko 3, Tomczak 5, Piątek 8, Sluijters 5, Buszkow 5, Tatarincew 3, Gliński 1, Tokaj 3, Fąfara 1, Ścigaj, Adamuszek 3. Trener: Ryszard Skutnik

Karvina: Mokros, Juras, Uzek 1, Solak 5, Pivko, Monczka, Wozniak, Placek 2, Francik 8, Mucha, Nedoma 4, Borys, Bezbradica 1, Fulnecek 1, Drzyzga. 

Zostaw komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

CLOSE
CLOSE