NMC Górnik Zabrze rozstrzelany w drugiej połowie. Mistrz Polski lepszy o 10 bramek

Autor
Zaktualizowany: Wrzesień 11, 2019

Poza Orlenem Wisłą Płock nie ma chyba w Polsce zespołu, który byłby w stanie nawiązać wyrównaną walkę z PGE Vive Kielce. Jednak zawodnicy NMC Górnika Zabrze wyjątkowo się motywowali, by nie dać zbyt dużo pola do gry kielczanom w środowym meczu. Zapowiadały się więc wyjątkowe emocje. I tak też było, choć jedynie przez 30 minut. Na równą grę w drugiej odsłonie zabrakło sił, tym bardziej, że skład został osłabiony o chorego Michała Adamuszka, który na pewno pomógłby kolegom w obronie i odciążył atak. 

Mecz rozpoczął się daleko od myśli zabrzan. Kielczanie szybko wypracowali przewagę trzech trafień (4:1), a zabrzanie popełniali kolejne błędy w podaniach. Wyróżniał się jedynie Sluijters, który w pierwszy ośmiu minutach zdobył trzy imponujące bramki, w tym jedna świetna nad podwójnym blokiem. Jego dyspozycja przybliżyła zabrzan do kielczan, wszak w 10. minucie tablica wyników wskazywała wynik 6:5. Co więcej, Karalek popełnił błąd w ataku i Trójkolorowi mieli okazję do kontry. Martin Galia podał jednak za mocno do Czuwary, by ten miał szansę na trafienie, Górnicy mimo błędów wciąż utrzymywali kontakt z rywalem. Mocno przeszkadzała im aktywna, wysunięta obrona Vive i gwizdy kieleckiej publiczności, ale mimo tych trudności w 15. minucie zabrzanie zdołali nawet zremisować 8:8. Imponujące trafienie Sićki dało nawet prowadzenie jedną bramką! To sugerowało spore emocje!  Tym bardziej, że po chwili cegiełkę (po raz czwarty!) dołożył Sluijters i przewaga dwóch bramek dla zabrzan, zmusiła trenera Tałanta Dujszebajewa do zrugania swoich podopiecznych. 

Kielczanie pod presją popełniali jednak błędy w ataku, wykonując kompletnie nieuzasadnione błędy. Zabrzanie byli o włos od powiększenia przewagi, ale Wolff w bramce gospodarzy świetnie wyczuł jego rzut z pozycji. Vive szybko zdołało wypracować dwie okazje, by w 22. minucie wyrównać 10:10 po trafieniu Pereza. Niemiecki bramkarz dał się we znaki również Gogoli, ale gospodarzom dłużny nie pozostał także Galia. Kielczanie zdołali jednak trafić czterokrotnie z rzędu, na zabrzanie nie odpowiedzieli skutecznie ani razu. Impas strzelecki przerwał wreszcie Bartek Tomczak, który jako pierwszy po kilku minutach oszukał golkipera Vive. Po chwili akcję zainicjowaną przez Krzysztofa Łyżwę wykończył Sluijters, dzięki czemu zabrzanie zbliżyli się znów na jedno trafienie – 13:12. Kielczanie zdołali jednak powiększyć przewagę i do szatni schodzili, wygrywając 15:13. 

Gospodarze mocno weszli w drugą połowę i bardzo szybko zaczęli powiększać przewagę. Po pięciu minutach tablica wskazywała już przewagę pięciu bramek, 18:13. Przewaga rosła z każdym krokiem. Ledwie kilkadziesiąt sekund później kielczanie zdobyli dwudziestą bramkę, mając już sześć trafień zaliczki. Mimo tego, wciąż nie mieli litości i notowali kolejne bramki, by w 40. minucie mieć już osiem bramek na plus. Doskonale też wyłączyli z walki największą armatę Trójkolorowych w tym spotkaniu, Iso Sluijtersa. Zabrzanie wciąż nie byli w stanie pokonać swojego byłego kolegi z szatni, Mateusza Korneckiego, który strzegł bramki gospodarzu środowego spotkania. Vive wciąż nabierało pędu i w ostatni kwadrans wchodziło z przewagą dziesięciu bramek. 

Trójkolorowi w tym czasie wepchnęli piłkę do siatki dwa razy, w tym raz na raty z dobicia rzutu karnego w wykonaniu Kondratiuka. A im dalej w las, tym ciemniej. Trójkolorowi wciąż nie potrafili przełamać się rzutowo i wciąż kolejne próby trafienia kończyły się fiaskiem. Kielczanie na sześć minut przed końcem zdobyli trzydziestą bramkę, umacniając tym samym przewagę dwunastoma bramkami.  

Pociechę dla widowiska dawały indywidualne akcje. Jan Czuwara pochwalił się solowym rajdem wzdłuż całego boiska i zdobyciem imponującej, 22. bramki dla zabrzan. W obronie jednak brakowało już sił. Trójkolorowi zostawiali coraz większe luki, dając pole do popisu kielczanom. Ci ostatecznie wygrali dziesięcioma trafieniami, wygrywając 34:24. 

 

PGE Vive Kielce – NMC Górnik Zabrze  34:24 (15:13)

Vive: Wolff, Kornecki – Dujszebajew 6, Moryto 3, Karalek 3, Karacić 6, Lijewski 2, Kulesz 4, Fernandez 2, Janc 4, Pehlivan, Aguinagalde 3, Jurkiewicz 1, Guillo. Trener: Alex Dujszebajew

Kary: 4 minuty (Pehlivan, Dujszebajew)

 

NMC Górnik: Galia, Skrzyniarz, Kazimier –  Sluijters 5, Sićko 5, Kondratiuk 3, Buszkow 3, Bis 1, Tomczak 1, Czuwara 3, Daćko 2, Pawelec, Bondzior, Łyżwa 1, Gogola, Pawelec. Trener: Marcin Lijewski

Kary: 12 minut (Bis, Kondratiuk, Łyżwa, Buszkow, Bondzior, Tomczak)

 

Zostaw komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.