Patryk Kuchczyński: Ta porażka bardzo boli

Autor
Zaktualizowany: Październik 20, 2014

Jednego trofeum w tym sezonie szczypiornistom Górnika już na pewno nie uda się wywalczyć. Drogę do sukcesów w europejskich pucharach tym razem zamknęła nam drużyna SKA Mińsk. Nie pozostaje nic innego, jak wyciągnąć wnioski i przygotować do walki o ligowe medale i Puchar Polski.

– Wygraliśmy, ale jednak przegraliśmy. Szarpany mecz, w którym było kilka pięknych zrywów i kilka fatalnych momentów. Jak podsumować nasz sobotni występ?

– Trudno powiedzieć cokolwiek pozytywnego o tym meczu. Jedyna optymistyczna rzecz to fakt, że do ostatnich minut wierzyliśmy w możliwość awansu. Powinniśmy ten mecz rozegrać inaczej, spokojniej, bardziej dojrzale. Zwłaszcza że na początku zaczęliśmy bardzo mocno i bardzo agresywnie. Skutecznie punktowaliśmy rywali.

– Dlaczego nie udało się tego utrzymać?

– Nie ma możliwości, aby przez pełne 60 minut zagrać na takim tempie gry. Wtedy powinna zaprocentować nasza mądrość i doświadczenie, których tutaj zabrakło. Nie wiem, czemu ten mecz się tak potoczył, może za bardzo chcieliśmy powiększać naszą przewagę. Na pewno kosztowało nas to sporo sił, pojawiły się błędy, przeciwnik to wykorzystał i nagle zrobił się remis. Potem prowadziliśmy jednym trafieniem, a w końcówce jak gwiazdka z nieba pojawiła się okazja, by zmienić losy tego meczu na naszą korzyść.

– Mowa o akcji sam na sam Pawła Niewrzawy?

– Nie tylko. W ciągu ostatnich dwóch minut wydarzyło się na boisku tyle, że spotkanie mogło się skończyć trzema-czterema golami zaliczki dla nas, czyli sześcioma-siedmioma bramkami przewagi. Tak się nie stało, czego bardzo żałujemy. To jest dla nas kolejna lekcja, z której trzeba wyciągnąć wnioski. Na arenie międzynarodowej takie mecze się zdarzają. Szkoda tylko, że w tej nauczce to my jesteśmy negatywnym przykładem.

– Po meczu byliście bardziej wkurzeni czy rozczarowani zwycięstwem, które oznaczało porażkę?

– Już przed tym spotkaniem było powiedziane, że tak naprawdę czeka nas druga połowa. Przegraliśmy cały dwumecz jedną bramką. To bardzo boli, na pewno, ale wniosków trzeba szukać dużo wcześniej. Gdy nadarza się okazja, to trzeba ją wykorzystać. Takich szans mieliśmy wiele w całym spotkaniu. Naprawdę szkoda, że się nie udało.

– Trzeba przyznać, że mimo wszystko walczyliśmy do samego końca.

– Tak, to jest jeden z plusów naszego zespołu. Cały czas staraliśmy się odrobić stratę, była wiara. Tylko czasami wiara to nie wszystko.

Zostaw komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.