PGE Vive Kielce deklasuje NMC Górnika Zabrze. Błędy, błędy, błędy…

Autor
Zaktualizowany: Październik 10, 2017

Wtorkowe spotkanie pomiędzy PGE Vive Kielcami a NMC Górnikiem Zabrze miał nie tylko potencjał promocyjny jako Mecz Dawcy Szpiku, ale przede wszystkim był starciem o koronę grupy granatowej PGNiG Superligi. Zwycięstwo gospodarzy nikogo nie zaskoczyło, choć kibice Trójkolorowych zadziwieni byli rozmiarem porażki ich ulubieńców.

Górnicy przegrali bowiem aż trzynastoma trafieniami. W pierwszej połowie mecz był dość wyrównany, a obie drużyny mogły popisać się doskonałymi akcjami. Zabrzanie walczyli praktycznie jak równy z równym. Brakowało tylko wykończenia akcji, bowiem na najwyższym poziomie od pierwszych sekund grał Sławomir Szmal. Zdawało się, że może jednak zejść z boiska już w 4. minucie po wyjściu z bramki i spotkaniu z Markiem Daćko w polu. Sędziowie jednak nie podzielili opinii obserwatorów i zezwolili na dalszą grę bramkarza. To tylko podcięło skrzydła zabrzanom. Przez kwadrans nie trafili do bramki Vive. Impas strzelecki przełamał dopiero… Martin Galia, dostrzegając pustą bramkę i zdobywając punkt rzutem przez całe boisko. Pierwsza połowa zakończyła się wynikiem 16:9.

Kibice przecierali oczy ze zdumienia. NMC Górnik Zabrze grał o wiele mniej agresywnie niż jeszcze przed tygodniem w starciu z Puławami. Gwiazdy tamtego spotkania, Iso Sluijters i Alex Tatarincew, byli cieniem samych siebie. Popełniali błędy w ataku i w obronie, gubili piłkę. Na ich obronę można jednak podać doskonałą grę z kołem. Regularnie podawali do Marka Daćki i walnie przyczynili się do jego ośmiu bramek w dziesięciu próbach w całym meczu. Trójkolorowi dosłownie zatrzymali się w gonitwie za remisem w ostatnim kwadransie. Gospodarze prędko powiększyli przewagę z 23:16 do 30:19. Co gorsza, Trójkolorowym zaczęły puszczać nerwy. Wpierw Jurij Gromyko faulował skrzydłowego gospodarzy, Djukica, lecz uniknął kary, bowiem sędziowie nie dojrzeli jego przewinienia. Po wznowieniu jednak fatalnie sfaulował Janca Michał Adamuszek, co okupił wykluczeniem do końca meczu. I nawet gdy wreszcie udało się trafić Górnikom dwudziesty raz, to Vive wykorzystało dwie szybkie kontry i spotkanie ostatecznie zakończyło się 33:20. A wszystko przez aż 23 błędy techniczne zabrzan w ciągu całego meczu…

PGE VIVE Kielce – NMC Górnik Zabrze 33:20 (16:9)
PGE VIVE: Szmal, Wałach – Jurecki 2, Bis 3, Kus 1, Aguinagalde, Bielecki 5, Jachlewski 3, Janc 1, Lijewski 5, Jurkiewicz 5, Zorman 3, Mamić, Djukić 1
Karne: 5/7
Kary: 8 min. (Mamić, Bielecki, Aguinagalde, Jurecki – po 2 min.)

NMC Górnik: Galia 1, Kornecki – Gluch 2, Daćko 8, Fąfara, Tomczak 3, Gromyko 1, Sluijters 1, Buszkow, Tatarincew 2, Gliński 1, Gogola, Tokaj, Matuszak, Francik, Adamuszek 1
Karne: 2/2
Kary: 10 min. (Daćko, Sluijters, Gliński, Gluch, Adamuszek – 2 min.)

Sędziowali: K. Habierski, G. Skrobak (Głogów)

Zostaw komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.