Trzy punkty jadą do Opola

Autor
Zaktualizowany: Marzec 4, 2017

Nikt nie ukrywał, że sobotnie spotkanie pomiędzy NMC Górnikiem Zabrze a Gwardią Opole będzie być może pojedynkiem o  trzecie miejsce w tabeli grupy pomarańczowej na zakończenie rozgrywek rundy zasadniczej. Dlatego właśnie oba zespoły wyjątkowo motywowały się przed tym meczem, a powietrze w Hali Pogoń wypełnione było walecznością i adrenaliną.

Pierwsze minuty były wyjątkowo zacięte, kiedy oba zespoły raz za razem wymieniały się ciosami. W piątej minucie gospodarze stracili nieco na skuteczności, co skrzętnie wykorzystała Gwardia, wyprowadzając dwubramkową przewagę. Szczęśliwie dla gospodarzy jednak dublet zaliczył Bartłomiej Tomczak – najpierw technicznie ze skrzydła, a później z dynamicznej kontry. Do wyniki 10:9 doprowadzili po kolei Michał Adamuszek i Rafał Gliński z karnego po faulu Kamila Mokrzkiego na Saszy Buszkowie.Otrzymana za ten faul kara dwóch minut to jednak jedyny wyraźny błąd „Mokrego”. Młody zawodnik świetnie prowadził grę i regularnie punktował silnymi rzutami z drugiej linii.

W 17. minucie obu zespołom odcięto prąd. Nie potrafiły wykorzystać nieraz stuprocentowych sytuacji rzutowych, często sam na sam. Przełamanie nastąpiło po jedynym trafieniu Mindaugasa Tarcijonasa, na które odpowiedział kolejnym trafieniem Marek Daćko. I choć zabrzanie zdołali wysforować przewagę dwóch bramek, nie zdołali jej dowieźć do końca pierwszej połowy, która zakończyła się wynikiem 16:16.

Po wznowieniu gry widać było ogromną motywację w obu zespołach. Każdy z zawodników wyraźnie chciał przełamać remis. Lepiej wyszło do jednak gospodarzom, którzy szybko zdobyli trzy bramki, w tym jedną rzutem przez całe boisko w wykonaniu Mateusza Korneckiego.

W powiększeniu przewagi przeszkadzał jednak świetnie dysponowany Adam Malcher, który raz za razem odbijał kolejne rzuty z koła, ze skrzydła i rozegrania. Dzięki jego postawie Gwardia szybko wyrównała, a potem po rzucie Antoniego Łangowskiego – wyszła na prowadzenie. Od czterdziestej minuty to Trójkolorowi musieli gonić wynik., tracąc ciągle dwie bramki do rywali.

Iskierka nadziei pojawiła się, gdy Adam Malcher otrzymał kontrowersyjną w opinii części komentatorów czerwoną kartkę. Zabrzanie kontrowali rywali, a piłka zmierzała bezpośrednio do Marka Daćki. – Adam Malcher dotknął jednak w rękę Marka, więc moim zdaniem kartka jest jak najbardziej zasłużona – komentował po meczu Michał Adamuszek, rozgrywający Górnika. Sam zresztą również mecz zakończył na trybunie, otrzymując czerwoną kartkę z gradacji dwuminutowych kar, choć ostatnią z nich otrzymał zdecydowanie niezasłużenie – absolutnie nie uczestniczył w akcji obronnej i nie faulował rzucającego. Gwardziści skutecznie wyegzekwowali jednak podyktowanego w wyniku tej kary karnego.

Rwać zespół próbowali skrzydłowi z Zabrza, ale wyjątkowo szczelna obrona opolan i przede wszystkim naprawdę dobrze spisujący się w bramce młody Damian Zając zaczęli odbierać szanse gospodarzy na trzy punkty. Co gorsza zabrzanie zaczęli popełniać wiele indywidualnych błędów: Iso Sluijters regularnie ostrzeliwał ściany hali, a Bartłomiej Tomczak nie zdołał trafić do niepilnowanej bramki z odległości 30 metrów. Goście – a zwłaszcza Antoni Łangowski i Ignacy Bąk – byli bezlitośni. Na kilkadziesiąt sekund do końca remis mogło przynieść trafienie Andrzeja Kryńskiego. Raz jeszcze utalentowany Zając nie dał szans Trójkolorowym na walkę o trzy punkty. Wynik 30:32 ustalił Kamil Mokrzki.

– Wszystko poszło nie tak. Od obrony, gdzie zagraliśmy za delikatnie. Przez atak szybki, gdzie mogliśmy trafiać więcej. Kończąc na dwudziestu błędach ze skrzydeł, koła czy dziewięciu metrów. Zaważyła też sytuacja, kiedy nie rzuciłem do pustej bramki, co mogło dać nam remis i… kto wie, dogrywkę – komentował po meczu Bartłomiej Tomczak, skrzydłowy Górnika. Wtórował mu rozgrywający Maciej Tokaj: – Szwankowała obrona i skuteczność, momentami graliśmy zupełnie coś innego, niż sobie założyliśmy. Pod koniec próbowaliśmy zaszarżować, ale to było za mało na rozpędzoną Gwardię. Przegraliśmy chyba przede wszystkim przez indywidualne błędy. To był dla nas najważniejszy mecz, ale nie podołaliśmy i teraz chyba musimy przemyśleć sobie, co dalej… – mówił.

Radości nie krył Mateusz Jankowski, obrotowy gości: – Pokazaliśmy charakter. To był mecz na wyniszczenie. Spotkały się dwa zespoły podobne klasowo. Dużo przygotowywaliśmy się na ten mecz i wydaje mi się, że zrealizowaliśmy wszystkie zadania. Mieliśmy ostatnio dwa słabsze mecze i cieszę się, że udało nam się odrodzić – uśmiechał się.

Zabrzanie ostatecznie spadli na czwarte miejsce tabeli grupy pomarańczowej, tracąc punkty do sobotniego rywala. Walkę o podium grupy oba zespoły będą prowadzić teraz korespondencyjnie.

NMC Górnik Zabrze – Gwardia Opole 30:32 (16:16)

NMC Górnik: Kicki, Galia, Kornecki 1 – Niedośpiał, Daćko7, Tomczak 6, Kryński2, Gromyko, Sluijters 5, Buszkow, Tatarincew, Gliński 4, Tokaj, Adamuszek 5. Trener: Ryszard Skutnik
Kary: 14 minut (Niedośpiał, Sluijters 2, Tatarincew, Adamuszek 3)
Czerwona kartka: Adamuszek (z gradacji kar)

Gwardia: Malcher, Zając – Lemaniak 4, Adamski 1, Siwak 1, Łangowski 6, Bąk 6, Tarcijonas 1, Mokrzki 6, Jankowski 3,Zadura 2, Morwaski 2, Przybysz 2. Trener: Rafał Kuptel
Kary: 14 minut (Adamski, Bąk 2, Mokrzki, Jankowski, Zadura 2)
Czerwona kartka: Malcher (za faul na Daćce)

 

Komentarze

  1. janusz

    6 marca 2017 at 12:29

    szkoda gadać. drugi mecz u siebie druga porażka. trener z całym szacunkiem jeżeli chodzi o osiągnięcia, trzeba wiedzieć kiedy ze sceny zejść.brak reakcji ze strony ławki.brak rotacji zmian.granie jednym składem. potem zawodnicy nie mają sił na końcówkę spotkania.dziwnym trafem za JURASIKA Gromyko był dobry ,teraz gra jak na lekarstwo. Daćko nadmiernie eksploatowany.CO stało się z Tomczakiem przecież nie stracił nagle formy.Czy mamy tak słabą ławkę że gra tak mało zawodników.Był Jurasik były wyniki było żle bo niepokorny.Jedna z przyczyn zwolnienia nie wprowadzał młodych zawodników. Pytanie ilu gra teraz młodych zawodników? Pytanie kolejne o co właściwie gra drużyna.Jaka jest wizja rozwoju zespołu według zarządu.Może ktoś wypowie się na ten temat. Było by miło że bierze się zdanie kibiców pod uwagę.czas na zmiany i jasne określenie celów. jako kibic chciałbym wiedzieć o co gra druzyna na mecze której chodzę. A tak wszystko okryte jest jakaś tajemniczościa, jakby klubowi nie zależało w ogóle na kibicach.ku przemyśleniu.

  2. Andrzej

    4 marca 2017 at 23:14

    W Zabrzu brak ” ligi zawodowej ” mimo atutu własnego parkietu drużyna zagrała jak „nowicjusze” Gracze nie trafiali do „pustej bramki” a Trener emeryt bezradny !! Tak Trzymaj Górniku !

Zostaw komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

CLOSE
CLOSE