Sensacja w Zabrzu: NMC Górnik Zabrze wygrywa mecz z Puławami… w podwójnym osłabieniu!

Autor
Zaktualizowany: Marzec 19, 2017

Takiej dramaturgii i tylu zmian wyników, ile zaserwowali w niedzielne popołudnie zawodnicy NMC Górnika Zabrze i Azotów Puławy, nie spodziewał się chyba nikt. Po heroicznej walce trzy punkty sensacyjnie zostały wydarte faworytowi, a NMC Górnik Zabrze wciąż pozostaje w walce o trzecie miejsce w grupie pomarańczowej.

Mecz rozpoczęło honorowe pierwsze podanie w wykonaniu Jana Sarny, dyrektora Fundacji Rozwoju Kardiochirurgii, z którą klub z Zabrza od kilkunastu miesięcy ściśle współpracuje. I już to można było traktować jako znak, bo niejeden z lokalnych kibiców w wyniku meczu mógł potrzebować uwagi właśnie specjalistów-kardiologów.

Pierwszą bramkę bardzo szybko zdobył Michał Adamuszek, ale zaraz po niej to puławianie przejęli inicjatywę i po świetnej akcji z drugiej linii i dwóch kontrach zdobyli prowadzenia 3:1. Impas strzelecki gospodarzy przełamał Maciej Ścigaj, a kolejne dwie bramki zdobył Adamuszek. Na tym jednak przewaga boiskowa gospodarzy się skończyła, bo to Azoty zaczęły solidnie rzucać, wykorzystując wyjątkowo nieskuteczną obronę Trójkolorowych. Świetni skrzydłowi i rozgrywający (z Nikolą Prce i Rafałem Przybylskim na czele) prędko wypracowali dwie-trzy bramki przewagi. Zabrzanie wyrównali dopiero w 22. minucie po sprytnym zagraniu Saszy Buszkowa. To jednak Azoty prezentowały wyższy poziom gry i zakończyły połowę dwubramkową przewagą 19:21.

W drugiej połowie w bramce NMC Górnika Zabrze pojawił się Martin Galia. I choć długo się rozgrzewał, to w końcu zaczął odbijać coraz ważniejsze podania. Oba zespoły raz za razem wymieniały się ciosami, a wynik cały czas oscylował wokół remisu. Na prowadzenie częściej wychodzili jednak goście, którzy chyba coraz bardziej wierzyli w zwycięstwo. Zwłaszcza, gdy przy wyniku 32:32 karę dwóch minut najpierw zobaczył Rafał Gliński, a po chwili za niesportowe zachowanie – Michał Adamuszek. I faktycznie tych 110 sekund było kluczowe dla ostatecznego wyniku. Azoty w zasadzie miały otwartą drogę do zwycięstwa  – Ale oddawaliśmy rzuty z pozycji… z których nie powinniśmy. Gramy w podwójnej przewadze i oddajemy rzuty z pozycji na faulu. Zamiast robić jeszcze jedne podania, popełnialiśmy błędy, a to gospodarze po prostu wykorzystali – mówił zaraz po meczu Patryk Kuchczyński, skrzydłowy z Puław.- Puławy pękły. Paradoksalnie: w najgorszym momencie dla nas. Super, że wtedy wyszliśmy na prowadzenie i dowieźliśmy je do końca – mówił Maciej Ścigaj, rozgrywający Trójkolorowych. Wszak do ekstazy zabrzańską publiczność doprowadziła fantastyczna seria Aleksandra Tatarincewa, dwie kontry wykończone przez Marka Daćkę i na deser: imponujący rzut Iso Sluijtersa. Dwadzieścia pozostałych sekund było jednak za krótkie, by puławianie zdołali odrobić trzy bramki straty. Jedynie Patryk Kuchczyński skutecznie wykonał karnego, ustalając wynik na 36:34. –  Wyszliśmy z wiarą w zwycięstwo. Wiedzieliśmy, że Puławy są do ugryzienia. I teraz mamy trzy punkty!  – komentował po meczu autor czterech bramek i etatowy wykonawca karnych, Maciej Ścigaj. –  To zwycięstwo było nam naprawdę potrzebne, bo teraz wiemy, że nie poddając się, grając do końca, możemy góry przenosić.

Wywalczone przez zabrzan trzy punkty pozwoliły zająć gospodarzom trzecie miejsce w grupie pomarańczowej, wyprzedzając Gwardię o dwa punkty. Rywale w walce o grupowe podium będą się jednak w niedzielę ścierać z Wybrzeżem Gdańsk. Puławianie wciąż pozostają na drugim miejscu grupy.

Zabrzanie muszą jednak wyciągnąć wnioski na przyszłość. – Było dzisiaj naprawdę źle w obronie, to chyba był najgorszy nasz mecz w tej formacji. Musimy to obejrzeć i przeanalizować  – mówił Michał Adamuszek.

NMC Górnik Zabrze – Azoty Puławy 36:34 (19:21)

NMC Górnik: Kicki, Kornecki, Galia – Niedośpiał 1, Daćko 11, Tomczak 3, Piątek, Sluijters 7, Buszkow 1, Tatarincew 5, Gliński, Tokaj, Ścigaj 4, Adamuszek 3, Kryński 1. Trener: Ryszard Skutnik
Kary: 8 minut (Sluijters, Gliński, Adamuszek 2)
Czerwona kartka: Adamuszek (bezpośrednio, po faulu)

Azoty: Bogdanov, Koshovy –  Petrovsky 2, Kuchczyński 2, Łyżwa 6, Kubisztal, Skrabania 2, Przybylski 8, Grzelak 1, Kowalczyk, Krajwski 4, Jurecki, Prce 7, Sobol 2. Trener: Marcin Kurowski.
Kary: 8 minut (Petrovsky 2, Grzelak, Przybylski)

Zostaw komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.