– Te przygotowania to eksperyment – mówi trener Marcin Lijewski, szkoleniowiec NMC Górnika Zabrze

Autor
Zaktualizowany: 23 lipca, 2020

NMC Górnik Zabrze od niespełna dwóch tygodni trenuje. Jak wyglądają zawodnicy po tak długiej, koronawirusowej przerwie?

Przyznam szczerze, że bardzo dobrze. Sam nie do końca wiedziałem, jak to będzie wyglądać, bo chyba jeszcze żaden trener nie miał takiego doświadczenia i spotkał się z drużyną po, w zasadzie, czteromiesięcznej przerwie. Te przygotowania to swoisty eksperyment i trudno jeszcze wieszczyć wyniki. Oczywiście mamy swój plan i realizujemy go. W przerwie zawodnicy otrzymali indywidualne rozpiski ćwiczeń i teraz patrząc na to, w jakiej są formie, nasze plany były dość skrupulatnie realizowane przez nich. Jestem z nich bardzo zadowolony.

W międzyczasie zmieniono system rozgrywek, który będzie obowiązywać od przyszłego sezonu. Jaka jest twoja opinia na jego temat?

Oczywiście powiem: nareszcie! Uważam to za najsprawiedliwszy format rozgrywek. Mistrza Polski nie można wybierać w play-offach czy dzięki dyspozycji ostatniego miesiąca. Na mistrzostwo trzeba pracować cały rok. Jest to rozwiązanie  najbardziej fair i mam nadzieję, że utrzyma się jak najdłużej.

Górnik w poprzednich latach miał właśnie pecha w rozgrywkach finałowych.

Nie chcę wypowiadać się za sezony, w których nie byłem w Zabrzu. Zeszły rok był dla nas naprawdę dobry. Tę formę, nie oszukujmy się, wysoką, reprezentowaliśmy przez cały sezon. Przegrywaliśmy tylko z potentatami i w ostatnim meczu zremisowaliśmy z Piotrkowem. Także był to sezon bez wpadek. Chciałbym, by kolejny sezon był podobny. Czy nas na to stać? Na pewno tak. Dużo pracy nas czeka, dużo zależy od zawodników i ich podejścia. Mamy troszeczkę inny skład. Czy jest gorszy, czy lepszy? To jeszcze się okaże w praniu. Na pewno mogę z mojej strony mogę powiedzieć, że zrobimy wszystko, by co najmniej powtórzyć sukces. Na pewno jesteśmy mądrzejsi i lepsi o ten sezon za nami. I to doświadczenie powinno zaprocentować.,

W składzie na pewno zmianę odczujemy na lewej połówce, bo odszedł Szymon Sićko czy Alex Tatarincew. Jaki będzie pomysł na uzupełnienie tych luk?

Pomysł na grę wykreuje się sam. Oczywiście, jeśli nie ma się takiego rzutu z tyłu, jak mieliśmy, to musimy szukać okazji gdzie indziej. Będziemy musieli przyspieszyć naszą grę w ataku. Na pewno wprowadzimy więcej wariantów wbiegu na drugie koło. Chcemy też grać szerzej w obronie. No i co najważniejsze, choć to utarty slogan, wygrywa się obroną. Można zwyciężyć dwa czy trzy razy atakiem, ale mistrzostwo to wynik dobrej obrony. I dlatego w trakcie przygotowań będziemy bardzo się nad tym skupiać

Już wkrótce pierwszy sparing, z Gwardią Opole. Czy to już będzie mecz, którego wynik może sondować ligowe rezultaty?

Absolutnie nie. To są mecze “sztywnych zawodników”, czyli tych w trakcie przygotowań do sezonu. We wtorek mieliśmy pierwszą grę kontrolną w trakcie przygotowań i cieszę się, że nikomu nic się nie stało. Z boku wyglądało to momentami śmiesznie, momentami żałośnie. To wynik tak długiego rozbratu z piłką ręczną. Będziemy teraz większą uwagę skupiać na technice i taktyce. Mecz z Gwardią to jeden z etapów przetarcia przed sezonem, wynik nie jest ważny. Chcę, by każdy z chłopaków dostał po równej liczbie minut na boisku. Mecze o stawkę rozpoczną się we wrześniu.

A wtedy zaczniemy od starcia ze Stalą Mielec. 

Mielec się zbroi. Dużo zmienili w zespole. Na pewno nie będzie to ta Stal, która była w zeszłym roku, czyli, brzydko mówiąc, dostarczyciel punktów. Podobnie jest z większością zespołów. Było sporo roszad w składach. Na pewno zespół z Puław prezentuje się o niebo lepiej na papierze niż przed rokiem. Ale jak sport pokazuje, nie papier gra, a ludzie. I by wygrać, to piłkę trzeba wrzucić do siatki. Póki więc nie rozpocznie się sezon, to trudno wyrokować jak będzie wyglądać liga i jacy będą faworyci. Trudno prorokować na tym etapie.

Czy będzie to też sezon, w którym Płock zdetronizuje Kielce?

To oczywiście nie jest moja sprawa w tym momencie. Ale jeśli Kielce uzbierają te pieniądze i kluczowi zawodnicy pozostaną, to na pewno nie. W składzie jest bardzo duża różnica. Choć Płock systematycznie się wzmacnia, to jednak nie są zawodnicy tego samego kalibru, co w Kielcach. Oczywiście fajnie by było dla naszej ligi, żeby coś zaczęło się zmieniać. Jeśli Kielce nie poradzą sobie z kryzysem, czego im nie życzę, to na pewno ich szanse na końcowy sukces rosną. Ale też Puławy są mocne i nie jest powiedziane, że i oni nie włączą się w walkę o czołowe miejsca. Na pewno też my pukamy do drzwi. 

Zostaw komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.