Trójkolorowe podsumowanie roku 2020: pierwszy kwartał

Autor
Zaktualizowany: 29 grudnia, 2020

To już ostatnie godziny 2020 roku. A bez wątpienia był to rok bardzo dziwny, zdominowany przez pandemię koronawirusa. Ten dotknął również piłkę ręczną, dlatego tym razem nie będziemy rozbijać naszych wspomnień aż tak szczegółowo, a skupimy się na najważniejszych wydarzeniach minionego roku.

Początek roku nie zwiastował aż tak dramatycznych wydarzeń, a koronawirus dopiero zaczynał panoszyć się w Azji. Dlatego zabrzanie po przerwie świątecznej prędko wrócili do pracy i planowali pierwsze gry kontrolne. Prędko pojawiły się też dobre wieści, bo aż trzech zawodników Górnika miało uczestniczyć w ostatnim etapie przygotowań do Mistrzostw Europy – Szymon Sićko, Adrian Kondratiuk i Krystian Bondzior. Wszyscy trzej ostatecznie pojechali także na turniej! 

Pozostali Górnicy prócz ciężkiej pracy mieli też sporo innych obowiązków – między innymi przygotowania do Wielkiego Meczu Charytatywnego, który miał odbyć się 13 stycznia. W nim zmierzyć się miały zespoły (wtedy jeszcze) NMC Górnika Zabrze, piłkarskiego Górnika Zabrze oraz ReShape. Drużyna NMC Górnika Zabrze udostępniła dwa miejsca w swoim składzie do wylicytowania, dzięki czemu wraz z Trójkolorowymi można było się zmierzyć z innymi rywalami – i to zarówno w piłkę ręczną, jak i nożną! 

Chwilę później okazało się, że Marcin Lijewski wybrany został Najpopularniejszym Trenerem Zabrza w corocznym plebiscycie organizowanym przez Urząd Miejski. Co więcej, trzej zawodnicy wybrani zostali do pierwszej dziesiątki: Marek Daćko (3. miejsce), Martin Galia (5 miejsce) i Sasza Buszkow (siódme miejsce). 

Wreszcie zaczęło się granie! Pod koniec miesiąca zabrzanie zmierzyli się z Piotrkowianinem Piotrków Trybunalski w Pucharze Polski. Rywali z województwa łódzkiego pokonali aż 41:34!  Przed kolejnym spotkaniem prezes Bogdan Kmiecik prolongował umowę z Martinem Galią na kolejny sezon, a  ten świetnie spisał się w dramatycznym spotkaniu ligowym z Orlen Wisłą Płock. O przegranej 23:24 zadecydował rzut karny na kilka sekund przed końcem spotkania! 

Luty rozpoczął się od pomorskich starć zabrzan – najpierw w Gdańsku, później w Opolu. Wybrzeżanie ulegli pięcioma bramkami (27:32), a kwidzynianie  – sześcioma (32:26). Taką samą przewagę zabrzanie zdobyli w świetnym starciu w Lubinie, które zakończyło się wynikiem 24:30. W międzyczasie zabrzanie pokonali Stal Mielec w Pucharze Polski (aż 33:18!) i oczekiwali na kolejnego rywala. Luty zakończył się starciem z Chrobrym Głogów i wygraną… sześcioma trafieniami (35:29). Kolejnym rywalem miały być Azoty Puławy, a stawką… trzecie miejsce na koniec rundy zasadniczej, wszak różnica punktów gwarantowała Trójkolorowym taki handicap. 

I jak można było się spodziewać… to był wyjątkowy horror! Mecz był wyrównany, a na pięć sekund przed końcem to puławianie oddali rzut. Jakub Skrzyniarz obronił bodaj najważniejszą próbę w tym sezonie! Remis! Dokładnie jak przed rokiem zabrzanie wywalczyli remis 29:29 i o wyniku miały zdecydować rzuty karne! Te padły łupem zabrzan (29:29, k. 4:5). 

Zabrzanie pewni trzeciego miejsca do spotkania z Piotrkowianinem podeszli rozluźnieni. I sensacyjnie przegrali w rzutach karnych!

Jak okazało się… był to ostatni mecz zabrzan w sezonie 2019/2020. Wpierw zachowawczo zrezygnowano z udziału publiczności w spotkaniach, by kilka dni później władze ligi ogłosiły zawieszenie rozgrywek. Choć pierwotnie Trójkolorowi mieli kontynuować treningi,  sztab i zarząd jednogłośnie stwierdzili, że zgodnie z hasłem #zostańwdomu tymczasowo spotkania zespołu zostają zawieszone. Treningi nie będą odbywać się przez cały tydzień, ale wiele wskazuje na to, że zakaz zostanie przedłużony o kolejne siedem dni. – Nie oznacza to jednak, że zawodnicy mają totalnie wolne – uśmiechał się trener Marcin Lijewski. – Każdy z zawodników dostał konkretny plan treningowy do wykonywania w domu, ewentualnie na siłowni lub biegając w plenerze, o ile sytuacja na to pozwoli – tłumaczył. 

Pod koniec miesiąca do zabrza spłynęły gorzko-słodkie wieści. Z jednej strony zabrzanie zakończyli już sezon, ale… na trzecim miejscu. A co za tym idzie – ich łupem padł Brązowy Medal Mistrzostw Polski! 

Zdrowie jest na pierwszym miejscu, dlatego w trosce o zawodników, kibiców, przedstawicieli mediów, a także wszystkich, którzy pracują przy organizacji meczów, decydujemy o zakończeniu rozgrywek. Zdajemy sobie sprawę, że wznowienie rywalizacji w tym sezonie byłoby niezwykle skomplikowane, a wręcz niemożliwe. Obecnie drużyny nie trenują i nie wiadomo kiedy mogłyby wrócić do treningów. A muszą mieć odpowiednio dużo czasu na przygotowanie się do rozegrania meczów w rundzie finałowej i spadkowej. To dla nas trudna decyzja, ale uważamy, że najlepsza. Wierzymy, że w przyszłym sezonie wszyscy wrócimy na boisko silniejsi. – mówi Marek Janicki, prezes Superligi Sp. z o.o.

Zostaw komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.