Trójkolorowe podsumowanie roku 2020: przerwa covidowo-letnia

Autor
Zaktualizowany: 30 grudnia, 2020

To już ostatnie godziny 2020 roku. A bez wątpienia był to rok bardzo dziwny, zdominowany przez pandemię koronawirusa. Ten dotknął również piłkę ręczną, dlatego tym razem nie będziemy rozbijać naszych wspomnień aż tak szczegółowo, a skupimy się na najważniejszych wydarzeniach minionego roku.

Po oficjalnym przyznaniu medali choć humory dopisywały, to jednak zabrzanie wciąż nie mogli spotkać się, świętować czy nawet trenować. Sporo wspomnień mieli jednak kibice, którzy publikowali je za pośrednictwem naszej strony internetowej. 

Zwycięzcą został Dawid Wengrzyk, autor historii opublikowanej poniżej.

Sezon skrócony a jednak wspomnień sporo. 

Pierwszy mecz sezonu , jeszcze lato , przyjemny dzień sierpnia . Idealnie że pierwszy mecz sezonu gramy u siebie i to…..z beniaminkiem . Niemniej jednak ogromna niepewność , kilka tygodni wcześniej odszedł znakomity trener (co dla mnie osobiście było wówczas absolutnie niezrozumiałe) Rastistlav Trtik. 

W zamian przyszedł raczkujący w świecie trenerskim Marcin Lijewski, który wcześniej osiągał co najwyżej przeciętne wyniki z Wybrzeżem . Po stronie argumentów optymistycznych , na pewno letnie transfery, w końcu dołączył do nas król strzelców oraz kilku naprawdę dobrze wyglądających szczypiornistów.

No, ale należało się wstrzymać z niepotrzebną krytyką i w myśl słów „po owocach ich poznacie ” oczekiwało się już tego pierwszego meczu . W głowie oczywiście jakiś wielki pogrom Tarnowa przez Górników, najlepiej dwucyfrowa różnica bramek , bo w końcu beniaminek , bo w końcu Hala w Zabrzu no i całkiem niezły skład na papierze . 

Sam mecz to już jedna wielka nerwówka , szybko tracone i w dużej ilości z rzędu bramki , momentami brak pomysłu i porażająca nieskuteczność tych , od których wymagaliśmy sporej ilości trafień. Mecz szczęśliwie udało się wygrać jedną bramką ale trudno było przesadnie się cieszyć . Czekając pod halą na taksówkę miałem mieszane myśli, a wśród nich dominowała jedna ” po co Oni zwalniali Trtika?”.

Ale, że kibicem się jest a nie bywa, już w głowie były kolejne mecze i myśl że wrócimy na zwycięską ścieżkę z poprzedniego sezonu , mimo iż kalendarz nie był na początku zbyt łaskawy (w pierwszych 5 kolejkach mecze z Orlenem i Vive , czyli ligowymi potęgami).

Dlaczego wspominam o tym meczu , skoro nic spektakularnego się nie wydarzyło, ba nawet mogła to być klęska przegrywając z beniaminkiem ? Otóż po to , by pokazać jak ważna jest cierpliwość i jak skrajnie różne nastroje mieli kibice po tym pierwszym meczu względem tych ostatnich . 

Stare , dobre porzekadło się sprawdziło „złe dobrego początki ” bo tak należy mówić o tym sezonie, to był bardzo dobry sezon a pisząc to znane są już wyniki „Gladiatorów 2020” i właśnie One wskazują miarę tego sukcesu. Podwójne wyróżnienie dla Szymona Sićki oraz tytuł trenera roku dla Pana Lijewskiego, o nominacjach nie wspomnę.

Panie trenerze! Czapki z głów Niech Pan jest z Nami jak najdłużej a ja korzystając z okazji serdecznie gratuluję wszystkim związanym z Zabrzańskim szczypiorniakiem, takiego sezonu. 

 

Laur w głosowaniu kibiców zdobył za to Adrian Wdowiak, autor kolejnej historii. 

Powodów do radości przybywało, wszak rozstrzygnięto także coroczny plebiscyt na najlepszych zawodników PGNiG Superligi. Bezkonkurencyjny okazał się  Szymon  Sićko – lewy rozgrywający  NMC Górnik Zabrze, który wygrał aż w trzech kategoriach – Gladiator Sezonu, Boczny Rozgrywający Sezonu i Odkrycie Sezonu!  Ten niesamowity progres  Sićko  zaliczył pod okiem Marcina  Lijewskiego, który  okazał się  Trenerem Sezonu.

Jednocześnie okazało się, że Iso Sluijters pozostanie w Zabrzu jeszcze rok dłużej, w czym zabrzanom “pomogła” pandemia i utrudniona sytuacja rynkowa w całej Europie. Cieszyć można się było podwójnie, bo w międzyczasie Iso został również ojcem! 

PGNiG Superliga zorganizowała również “Kibicowskie Finały”, w którym drużyny walczyły o głosy kibiców. I znów zabrzanie zdobyli trzecie miejsce w plebiscycie! 

Z racji wciąż utrzymywanego dystansu, wszyscy zawodnicy i członkowie sztabu przedstawili swój “Trójkolorowy Dzień” za pośrednictwem klubowego instagrama. Od końca kwietnia do końca czerwca prezentowali przebieg swojego dnia, odnotowywali treningi. Relacje dostępne są wciąż na naszym profilu, w formie zapisanych relacji. 

Treningi Trójkolorowi wznowili w  połowie maja, ale ledwie na kilka dni, by w końcu oddalić się na przerwę wakacyjną. To był też okres wzmocnień i pożegnań. Klub opuścił Ignacy Bąk, Alex Tatarincew i – co było nieco zaskakujące – Szymon Sićko, który wrócił do Kielc. W zespole pojawiło się jedno nowe nazwisko, Pawła Dudkowskiego, rozgrywającego rodem z Zagłębia Lubin. 

Ogłoszono także nowy system rozgrywek, tym razem opierający się na zasadzie mecz-rewanż, bez Rundy Finałowej. Dlatego zabrzanie ciekawi nowych warunków, rozpoczęli przygotowania na początku lipca. 

Niestety prędko okazało się, że racji zagrożenia epidemicznego i trudnej sytuacji rynkowej Górnik musiał zrezygnować z udziału w Lidze Europejskiej. 

Czas było rozpocząć także gry kontrolne. W pierwszej, z Gwardią Opole, zabrzanie przegrali jednym trafieniem. Porażkę zanotowali także w Karwinie. Później było jednak lepiej – wygrana w głogowskim Memoriale im. Ryszarda Matuszaka i w Turnieju o Puchar Prezesa Górnika Zabrze. Niestety z powodu zagrożenia covidowego Trójkolorowi musieli zrezygnować z udziału w turnieju w Mielcu. Ale popisali się w innych spotkaniach, między innymi z Grupą Azoty Tarnów. 

Prawdziwą próbą było jednak pierwsze starcie o stawkę, czyli zaległy mecz w ramach Pucharu Polski przeciwko Zagłębiu Lubin, które Trójkolorowi wygrali 33:30 i zagwarantowali sobie udział w turnieju Final Four. 

Zostaw komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.