Trójkolorowe podsumowanie roku 2020: wreszcie walczymy! W lidze i… z koronawirusem

Autor
Zaktualizowany: 31 grudnia, 2020

To już ostatnie godziny 2020 roku. A bez wątpienia był to rok bardzo dziwny, zdominowany przez pandemię koronawirusa. Ten dotknął również piłkę ręczną, dlatego tym razem nie będziemy rozbijać naszych wspomnień aż tak szczegółowo, a skupimy się na najważniejszych wydarzeniach minionego roku.

Wreszcie po półrocznej przerwie rozpoczęło się prawdziwe granie! Zabrzanie rozpoczęli spotkanie od Stali Mielec. I okazał się to być prawdziwy horror, na miarę kina! Ostatecznie zabrzanie wyszli obronną ręką, wygrywając 27:25. 

Tuż po meczu doszło do miłej uroczystości, choć w o wiele mniejszym wymiarze. Po spotkaniu w gronie pracowników klubu i zawodników zorganizowano skromną uroczystość medalową. Choć z półrocznym opóźnieniem, zabrzanie mogli wreszcie zawiesić na szyi brązowe krążki. 

Nerwowe starcie ze Stalą odbiło się na kolejnym spotkaniu, kiedy to Trójkolorowi ulegli Orlenowi Wiśle Płock na wyjeździe. I to aż 18:27. Nie był to najlepszy prognostyk przed kolejnym spotkaniem, z Łomżą Vive Kielce, które – choć o wiele bardziej zacięte – to jednak zakończyło się kolejną porażką, 24:31. Po kontrowersyjnej przerwie reprezentacyjnej, którą ostatecznie odwołano z powodu wykrycia przypadków COVID-19 wśród reprezentantów, zabrzanie zagrali dopiero 11 października kolejne spotkanie, z Wybrzeżem Gdańsk. Przerwa dodała skrzydeł Górnikom, którzy pewnie rozprawili się z rywalem, wygrywając aż 38:21.

I było to ostatnie spotkanie na długie tygodnie, bo kilka dni po spotkaniu w Zabrzu ujawniono cztery przypadki zakażenia. Kilka dni później doszło jeszcze trzynaście kolejnych i cały zespół izolowany był aż do końca miesiąca. 

Zabrzanie na parkiet wrócili dopiero na początku listopada i pierwszy mecz rozegrali przeciwko MMTSowi Kwidzyn. Starcie było dramatyczne, ale znów górą byli zabrzanie, którzy rzucili 24 bramki, a stracili o jedną mniej. W Święto Niepodległości wypadło walczyć przeciwko Gwardii Opole. Widać jednak było, że zabrzanie – choć formalnie zdrowi – to jednak wciąż nie byli w pełni sił i przegrali jednym trafieniem z wyjątkowo zmotywowanym rywalem jedną bramką. Trzeba było wreszcie przełamać impas i wreszcie spróbować narzucić swoje zasady. To udało się w starciu w Lubinie (26:20) i domowym przeciwko tarnowianom (28:19). 

Kiedy wydawało się, że Górnik wrócił na dobre tory, z pewności siebie wyleczyła go Energa MKS Kalisz, która nieco sensacyjnie i dzięki fantastycznej obronie wróciła z Zabrza z kompletem punktów (24:25). 

Intensywny listopad kończył się starciem z Piotrkowianinem. I był to bez wątpienia najlepszy mecz zabrzan w tym sezonie, który udało się wygrać aż 30:20. Zabrzan czekały jeszcze starcia z Chrobrym Głogów i Azotami Puławy. Głogowianie postawili trudne warunki, ale to zabrzanie wygrali ostatecznie 32:27. Wyjazd do Puław miał ustalić tabelę na koniec roku. Trójkolorowym na pewno nie brakowało motywacji i świetnie zaprezentowali to w pierwszej połowie. W drugiej jednak puławianie pokazali się – mimo sporych osłabień z racji (znów) covidowych obostrzeń – ze świetnej strony i mecz rozstrzygał się do ostatnich sekund. Zadecydował rzut Łukasza Gogoli na 21:20 dla zabrzan.

Tym samym zabrzanie trafili na trzecie miejsce tabeli z dorobkiem 24 punktów. Wyprzedzają ich Azoty Puławy (tyle samo punktów, ale mniej rozegranych meczów) i Łomża Vive Kielce. Na zabrzan mocno naciska Energa MKS Kalsiz (22 punkty), Płock (21 punktów) i Gwardia (19 punktów). Dlatego bez wątpienia wznowienie sezonu będzie wyjątkowo emocjonujące. 

Zostaw komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.