Trójkolorowi pokonują Portowców!

Autor
Zaktualizowany: 28 listopada, 2021

Po dość interesującym spotkaniu z Orlen Wisłą Płock, Trójkolorowym przyszło zagrać przeciwko Sandrze Spa Pogoń Szczecin. Portowcy fatalnie weszli w sezon, plasując się na ostatnim miejscu ligowej tabeli z dorobkiem zaledwie trzech punktów. Kluczowe dla nich więc było jak najszybsze zdobywanie kolejnych oczek, wykorzystując całe doświadczenie swojego składu. O to było jednak trochę trudniej, bo zraniony kontuzjami Górnik powoli wracał do sił. Do dyspozycji trenera wróciło wiele ważnych ogniw w składzie.

Wynik meczu otworzył Łukasz Gierak, który bardzo szybko zdobył dwie bramki. Trzecią dołożył Starcevic i przez pierwsze dziesięć minut spotkania to by było na tyle na korzyść zespołu ze Szczecina. Górnik w tym czasie nie próżnował, wypracowująć aż trzybramkowe prowadzenie, 6:3. Świetnie w ataku pozycyjnym spisywał się Gogola. 

Widać jednak było, że pierwsza dekada meczu była potrzebna gościom na rozgrzewkę, bo chwilę później zdecydowanie poprawili jakość ataku, zwłaszcza dzięki fantastycznej skuteczności Gieraka. Zdołali w końcu wywalczyć bramkę kontaktową, na 7:8. Wtedy odpowiedzialność na siebie wziął Piotr Rutkowski, który zdobył dwie szybkie bramki i znów Górnik prowadził trzema trafieniami. A byłoby więcej, ale w trzeciej próbie Paweł Dudkowski nie zdołał trafić rzutu karnego. 

Zabrzanie starali się narzucić własne zasady na boisku. Świetnie interweniował Jakub Skrzyniarz, a i ofensywa wyglądała o wiele lepiej niż w poprzednich meczach domowych. Kluczowym było utrzymać passę przez kolejne minuty, bo do przerwy wyprowadzić spokojne prowadzenie. Cztery bramki (11:7) to wciąż za mało, wszak raptem kilka godzin wcześniej kwidzynianie zdołali odrobić tyle właśnie trafień”w meczu z Tarnowem w 90 sekund, a ostatecznie wygrać w rzutach karnych mecz. Trener Rafał BIały rzucił więc na parkiet największe siły: Pawłą Krupę i Arka Bosego, którzy rozstawiali obrońców Górnika po kątach. Tu jednak wciąż świetnie spisywał się Skrzynia, który stał na straży górniczej bramki. Świetne zawody rozgrywał Gogola, który fantastycznie rzucał, ale równie imponująco asystował i to właśnie po jego podaniu ostatnią bramkę w pierwszej połowie zanotował Sebastian Kaczor, ustalając wynik na 13:8. 

 W drugiej połowie szczecinianie zdecydowanie zaktywizowali obronę. Próbowali bardzo mocno izolować rozgrywającego zabrzan, a jednocześnie nie bali się zagrać o wiele twardziej w obronie. Bardzo dobrze też zaczął się spisywać 19-letni Oliwier Andrysiak w bramce, który coraz śmielej bronił próby zabrzan. Sił starczyło jednak tylko na kilka minut, a zabrzanie dalej powiększali przewagę. Kwadrans przed końcem spotkania tablica wskazywała już 19:10 dla zabrzan. A mogłoby być i więcej, ale Andrysiak wciąż nie ustawał w wysiłkach. Dodał skrzydeł swoim kolegom z boiska, który zanotowali trzy trafienia z rzędu i zmniejszyli straty do sześciu bramek. Zabrzanie znów cierpieli na swój charakterystyczny w ostatnich meczach przestój, w których zakradał się brak koncentracji i proste błędy. Co prawda kara przy tej przewadze była o wiele mniejsza, ale jednak wciąż to nie był dobry prognostyk przed kolejnymi spotkaniami w lidze. W końcu jednak zabrzanie wykonali solidny finisz, by wygrać 24:18. 

Najlepszym zawodnikiem spotkania został Jakub Skrzyniarz.

Górnik Zabrze – Sandra Spa Pogoń Szczecin 24:18  (13:8) 

Górnik: Kazimier, Skrzyniarz – Molski 1, Bis 3, Mucha, Sladkowski, Łyżwa 1, Krawczyk, Gogola 3, Ivanytsia 1, Dudkowski 5, Kaczor 3, Bykowski 2, Adamuszek, Rutkowski 4, Przytuła 1. Trener: Marcin  Lijewski

Kary: 10 minut (BIs 2, Mucha, Gogola, Kaczor)

Karne: 2/5

Pogoń: Andrysiak, Arsenic – Krok 1, Kapela, Wąsowski, Gierak 7, Krupa 3, Bosy, Starcevic 1, Jedziniak 1, Krysiak 2, Rybski 2, Zaremba 1, Polok. Trener: Rafał Biały

Kary: 8 minut (Wąsowski, Gierak, Krupa 2)

Karne: 3/3

Musisz się zalogował, żeby dodać komentarz Login