TURNIEJ MIĘDZYNARODOWY: HC Banik Karvina – Górnik Zabrze. Kulejąc, skarcili

Autor
Zaktualizowany: Sierpień 19, 2016

Międzynarodowy Turniej Piłki Ręcznej w Zabrzu to w zasadzie próba generalna Górnika przed startem rozgrywek ligowych. Pierwszym rywalem zabrzan był HC Banik Karvina. Czesi tuż przed meczem zostali wzmocnieni o bramkarza Trójkolorowych, Przemysława Witkowskiego, który został wypożyczony na najbliższy sezon.

Początek pojedynku wyraźnie należał do zabrzan. Bo błyskawicznych rzutach Adriana Niedośpiała, Iso Sluijtersa i Marka Daćko, zabrzanie wyszli na prowadzenie 2:6. Gdy jednak zegar wskazywał 3:7, ktoś zaciągnął trójkolorowy hamulec ręczny i to Czesi rozpoczęli ofensywę. Szybko złapali kontakt, po chwili wyrównali, aż wreszcie w 20 minucie osiągnęli przewagę 11:9! Wiele pomógł Karvinie Przemysław Witkowski, który doskonale znając zabrzan odbił kilka ważnych piłek. Co gorsza, Górnicy znów  padli ofiarą bezlitosnych kontr, ledwie nadążając za młodymi Czechami.

Wreszcie do głosu doszli i młodzi z Górnika. Po pojawieniu się Maćka Tokaja i Filipa Fąfary na boisku, gra Górników wyraźnie odżyła. Filip zaliczył dwa trafienia z rzędu (na 11:12), a Maciej dołożył piękne podanie przez całe boisko do niekrytego Saszy Buszkowa, który wyprowadził zabrzan na dwubramkowe prowadzenie. Postawana boisku wciąż nie zachwycała. I choć Sebastian Kicki dwoił się i troił (kilka rzutów faktycznie uratował), to jednak zabrzanom wciąż brakowało… przyzwyczajenia do nowych przepisów. Karvina bowiem regularnie pozostawiała pustą bramkę, a zabrzanie nie zauważali tego i próbowali normalnie rozgrywać, miast zdobywać łatwe punkty.

Ostatecznie jednak wynik po pierwszej połowie to 13:14.

W drugą połowę zabrzanie weszli wiele spokojniej. Mateusz Kornecki obronił silnik rzut rywali, a dwie bramki zdobyli Jurij Gromyko i Maciej Ścigaj. Po kolejnych kilku minutach spokojniejszy gry, przewagę powiększył Andrzej Kryński, który złapał niezbyt celne podanie, a potem niczym na treningach z trzech kroków rzucił spokojnie na 13:17. I choć zabrzanie wciąż prowadzili, to jednak na ławkę trenerską wkradła się jakaś nerwowość. Wyraźnie było widać, że zabrzanom brakowało lekkości, poruszali się nieco wolniej niż rywale. Nadrabiał jednak Mateusz Kornecki między słupkami, który obronił trzy rzuty z rzędu.

Zabrzanie dwoili się i troili, raz po raz wykorzystując kolejne okazje. Mieli nawet 7 bramek przewagi, choć jeszcze nie wszystko funkcjonowało, jak powinno. Rzutem na 21:29 popisał się Michał Adamuszek, który wykorzystał pustą bramkę rywali i rzucił przez całe boisko. Sukcesu kolegi nie powtórzył Mateusz Kornecki: niestety minimalnie się rozminął.

Zabrzanie regularnie zapominali, że Czesi grają aż siedmioma zawodnikami w ataku i gdy przechwytywali piłkę, próbowali rozgrywać, a nie rzucać w niechronioną siatkę. Niemniej ciągle to oni dyktowali warunki, by z minuty na minutę powiększać przewagę. Ostatecznie mecz zakończył się wynikiem 27:34.

HC Banik Karvina – Górnik Zabrze 27:34 (13:14)
Banik: Witkowski – Wozniak, Monczka 3, Uzek Jiri 1, Mokros, Placek, Hanisch 2, Drzyzga, Uzek Jan 6, Francik 6, Mlotek Tomas 5, Mlotek Slavomir 4, Borys, Solak. Trener: Alexandr Radcenko

Górnik: Kicki, Kornecki, Tokaj 2, Niedośpiał 5, Daćko 5, Sluijters 3, Tomczak 1, Kryński 4, Gromyko 3, Gluch, Łukawski, Buszkow 1, Gliński, Fąfara 3, Ścigaj 6, Adamuszek 1. Trener: Mariusz Jurasik

Zostaw komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

CLOSE
CLOSE