Twardy powrót! NMC Górnik Zabrze po ciężkiej walce wygrywa z Maccabi Rishon Lezion w Pucharze EHF

Autor
Zaktualizowany: Październik 5, 2019

 Po trzech latach przerwy NMC Górnik Zabrze wrócił do rozgrywek Pucharu EHF i od razu trafił na wymagającego rywala. Zespół Maccabi Rishon Lezion to weteran tych rozgrywek, który z roku na rok jest coraz bardziej głodny sukcesu. W Polsce pozostaje jednak nieznany, choć jeszcze niedawno w ramach przedsezonowych przygotowań potykał się z nim Orlen Wisła Płock. I choć płocczanie zwyciężyli, to oceniają zespół z Izraela jako solidnego rywala. 

Goście szybko zdobyli dwa trafienia z rzędu. Zabrzanie wydawali się lekko ospali, ale było to tylko złudzenie, bo po chwili rozpoczęli twardą i wytężoną pracę, dzięki czemu po ośmiu minutach prowadzili już 5:3. Świetnie spisywał się zwłaszcza Szymon Sićko w ataku, ale również jak zwykle niezawodny Martin Galia w bramce. Rywale sprawiali jednak sporo problemów, bo grali praktycznie przez całą pierwszą połowę egzotyczną, jak na europejskie warunki, obroną 3-2-1, dzięki czemu świetnie odcinali linie rozegrania. W ataku jednak mocno musieli się napracować, by obejść obronę Górnika, a później pokonać Martina Galię.  Jeżeli jednak komuś się to udawało, to najczęściej był to Ivan Karacić, który doskonale odnajdował się na zabrzańskim boisku. Straty w zabrzańskim ataku przekuwały się w kontry, a te przynosiły plon i zabrzanie w 12. minucie znów byli w sytuacji remisowej. Co więcej, seria trafień trwała i już po pierwszym kwadransie tablica zegarowa wskazywałą wynik 5:7. 

Impas strzelecki zabrzan przełamał Sasza Buszkow, który pięknie wykorzystał podanie na pozycję. Kolejne minuty były prawdziwą wymianą ciosów obu zespołów. Twarda obrona może nie skutkowała wielkiej urody trafieniami, ale nieliczne trafienia dawały sporo pociechy. Tym bardziej, że tuż przed końcem pierwszej połowy spotkania bramkę na wagę remisu zdobył Buszkow. Zabrzanie do szatni schodzili z wynikiem 12:12.

Remis był wyjątkową motywacją dla zabrzan, którzy prędko wykończyli dwie okazje i po trafieniach Łyżwy i Bondziora zdobyli dwie bramki przewagi. Goście tę przewagę odrobili jednak bardzo szybko i po trafieniu z rzutu karnego przez leworęcznego Stelmana, znów był remis, po 17. Trzy trafienia z rzędu Szymona Sićki i świetne wejście w mecz Jakuba Skrzyniarza dały wynik 22:21 po trzecim kwadransie meczu. Jakby zmotywowany występami nieco starszego kolegi, swoją serię trzech trafień zanotował Krystian Bondzior, który ostatecznie w kontrze trafił na 25:23. W powiększaniu przewagi zabrakło jednak skuteczności i zabrzanie dalej musieli pamiętać o sile rywala. Zaporą nie do przebycia stał się bramkarz Vasile Strat, którego oszukać zdołał dopiero Sasza Buszkow, w czwartej próbie zabrzan. Mecz znów się wyrównał, ale zabrzanom udawało się utrzymać dwubramkową zaliczkę. Trzecią bramkę przewagi na minutę przed końcem zdobył Bartek Tomczak. Przed szansą na zmniejszenie przewagi stanął, Ivan Karacić, ale przy próbie rzutu zderzył się z jednym z zawodników Górnika i z boiska zszedł w asyście pomocy medycznej. Gościom nie udało się już trafić, więc do Izraela Górnicy pojadą z niezłą zaliczką która jednak nie wyklucza wielu emocji w rewanżu. 

 NMC Górnik Zabrze – Maccabi Rishon Le-Zion 29:26 (12:12)

NMC Górnik: Galia, Skrzyniarz – Bondzior 5 , Daćko 3, Bis, Tomczak 2, Sićko 5, Łyżwa 3, Sluijters 4, Czuwara, Pawelec, Bushkou 5, Gogola 1, Kondratiuk 1. Trener: Lijewski Marcin

Kary: 6 minut (Bis, SIćko, Sluijters)

Maccabi: Strat, Fichlovic – Natsia 2, Neeman 3, Meloul, Peres Shalem 4, Amiel 1, Kofman 2, Chemerinsky, Bodenheimer 2, Driedmann, Shemen, Stelman 3, Karacic 6, Kalderon 3. Trener: Matatia Joseph

Kary: (Kofman 2, Firedmann, Natsia, Kalderon)

Sędziowie: Erdoan i Arsin Vitaku (Kosowo)
Delegat: Jan Rudinsky (Słowacja)

Zostaw komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.