Uskrzydleni Górnicy wygrywają w Mielcu

Autor
Zaktualizowany: 21 lutego, 2021

Drugi oficjalny ligowy mecz PGNiG Superligi w 2021 roku zaprowadził zabrzan do Mielca, gdzie mierzyli się z tamtejszą Stalą. Dla Trójkolorowych rywal – choć bardzo odległy w tabeli, więc na pozór zapewne słabszy – był jednak prawdziwą zagadką. Wszak gospodarze po raz pierwszy wystąpią pod wodzą nowego szkoleniowca, Marka Motyczyńskiego, który na pewno będzie chciał narzucić od pierwszych chwil swój styl gry. Trójkolorowi ostatecznie zwyciężyli, choć styl walki był daleki od ideału. A wszystko dzięki superskutecznym skrzydłowym! 

Mecz rozpoczął się od.. wykluczenia dla Łukasza Gogoli. Oba zespoły długo jednak szukały rytmu meczowego, by zacząć wpisywać trafienia do protokołu. Rozpoczął wreszcie Górnik, ale w 9. minucie zegar wskazywał dopiero wynik 2:2. Niespełna dwie minuty później gospodarze wyszli już na prowadzenie 3:2

Zabrzanie znów na kolejne trafienie czekali już przez osiem minut… Pomógł dopiero czas, o który poprosił trener Marcin Lijewski i ostra rozmowa na temat postawy jego zawodników. Dopiero w 16. minucie zabrzanie zdołali zremisować na… zaskakujące 4:4, co było wyjątkowo niskim wynikiem jak na tę fazę gry. Cały czas brakowało jednak skuteczności i realizacji przedmeczowych celów. Jedynym pewnym punktem był Jan Czuwara, którego czwartym trafieniem była bramka na 5:4 dla zabrzan. Również obrona Górników była wyjątkowo pasywna, niechętna do wyjścia do rywali. I tym samym w 23. minucie to znów gospodarze mieli prowadzenie jedną bramką. Zryw nastąpił w ostatnich kilkudziesięciu sekundach meczu. Zabrzanie zaczęli powiększać przewagę, nawet do trzech bramek (7:10). I choć zabrzanie stanęli jeszcze przed szansą zwiększenia przewagi po 30 minutach, to jednak okazji z siódmego metra nie wykorzystał Bartek Tomczak.

Druga połowa zaczęła się równie niemrawo, ale ostatecznie dwukrotnie z rzędu na listę strzelców wpisał się Bartek Tomczak. Drugie trafienie to… tysięczna bramka Kopary w barwach Górnika Zabrze! 

Tego było jednak za mało na Czeczeńców, którzy prędko odrobili straty i  po dublecie Ramona Oliveiry wyszli nawet na prowadzenie 14:13. Zabrzanie jednak zdołali odrobić straty i na 11 minut przed końcem meczu znów prowadzić dwoma bramkami, 17:15. Wciąż jednak gospodarze naciskali, a zabrzanie nie potrafili postawić kropki nad i. I choć to zabrzanie minimalnie prowadzili, to jednak mecz miał rozstrzygnąć się w ostatnich minutach.  Świetnym rzutem popisał się Jan Czuwara, który jakby zapomniał, że jest skrzydłowym i rzucił niczym rasowy rozgrywający z linii dziesiątego metra. Trafił mimo podwójnego bloku i Petrovica, który boleśnie trafił go w splot słoneczny. Dzięki tej bramce na 2,5 minuty przed końcem Górnicy prowadzili już 21:17. I na szczęście dołożyli jeszcze jedno trafienie, schodząc do szatni z przewagą pięciu bramek i przede wszystkim: z boleśnie wywalczonymi punktami.

 

SPR Stal Mielec – Górnik Zabrze 17:22 (7:10)

Andelić, Witkowski – Petrovic 3, Ivanović 3, Krupa 3, Oliveira 3, Wojdak 2, Monczka 2, Valntsau 1, Krytski, Adamczuk, Flont, Wilk, Mochocki, Janyst, Nowak. Trener: Marek Motyczyński. 

Kary: 6 minut (Adamczuk, Ivanović, Nowak)

Karne: 2/4

 

Górnik: Skrzyniarz, Galia – Czuwara 8, Buszkow 6, Tomczak 3, Gogola 2, Sluijters 1, Daćko 1, Dudkowski 1, Kondratiuk, Bis, Pawelec, Łyżwa, Adamuszek. Trener: Marcin Lijewski

Kary: 8 minut (Tomczak, Gogola, Bis, Adamuszek)

Karne: 2/4

 

Zostaw komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.