Zimny prysznic w Gdańsku!

Autor
Zaktualizowany: Marzec 21, 2019

NMC Górnik Zabrze po zagwarantowaniu sobie trzeciego miejsca na koniec rundy zasadniczej, mógł spokojnie wypatrywać kolejnych rywali. Pech chciał, że czekały go trzy wyjazdowe mecze z rzędu. Pierwszy w dalekim Gdańsku, gdzie Wybrzeże przechodzi właśnie rewolucję. Na ławce trenerskiej Marcina Lijewskiego zmienił Thomas Orneborg, który z zespołem przepracował ledwie dwa treningi. To za mało czasu na rewolucję, ale wystarczająco na uporządkowanie taktyczne.

Zabrzanie w mecz weszli rozluźnieni. I to chyba aż za bardzo, bo obrona była zdecydowania zbyt pasywna i pozwalała na atak zawodnikom gospodarzy. Zabrzanie po dwóch trafieniach z rzędu Bartka Tomczaka wypracowali jednak delikatne prowadzenie 6:4. To była jednak woda na młyn dla Wybrzeża, które już w 19. minucie rozpoczęli zmasowany atak. Kamil Adamczyk zbombardował bramkę Martina Galii, a Adrian Kondratiuk wywalczył remis 11:11. Ostatecznie jednak to zabrzanie zeszli na przerwę z prowadzeniem 16:15.

Wytrwalsci kibice doskonale wiedzą, że jeśli zabrzanie zagrają słabszą pierwszą połowę, to sporo potrafią nadrabiać w drugiej odsłonie gry. Mecz jednak mocno się wyrównał. Pierwsze trzy trafienia z rzędu zaliczył Aleksandr Tatarincew, ale to goście wypracowali dwie bramki prowadzenia na kwadrans przed końcem (25:23, po trafieniu Kondratiuka). Dopiero to dało zabrzanom mobilizację. Dwa razy kontrę wykończył Czuwara i znów był remis. Co więcej, sędziowie wykluczyli Salacza i Frańczaka, więc Trójkolorowi mieli otwartą drogę do bramki rywala. Trafili jednak tylko dwukrotnie: Jurij Gromyko z pozycji i Jan Czuwara po świetnym rzucie. W odpowiedzi dwa razy trafił Adamczyk i raz Komarzewski, co dało gospodarzom prowadzenie 29:27.

Zabrzanie uwierzyli jednak, że siedem ostatnich minut będzie na ich korzyść. Zdobyli cztery bramki z rzędu, a gdańszczanie dwukrotnie pomylili się w rzutach do pustej bramki. Na ostatnie chwile do bramki Wybrzeża wszedł doskonale znający zabrzańskich zawodników, ex-Górnik, Przemysław Witkowski. Wciąż pamięta sztuczki Trójkolorowych i odbił kilka ważnych prób, a jego aktualni koledzy zdobyli dwie bramki z rzędu, dające remis. Gdy wszyscy węszyli już karne, na 10 sekund przed końcem fenomenalnym rzutem popisał się Piotr Papaj, który dał Wybrzeżu trzy punkty.

Zabrzanie nie stracili nic na pozycji, ale utrudnili sobie teoretyczną możliwość zdobycia drugiego miejsca. Teraz wypatrują kolejnego rywala, którym będzie nieobliczalna Gwardia Opole.

 

Energa Wybrzeże Gdańsk – NMC Górnik Zabrze 32:31 (15:16)

Energa Wybrzeże: Chmieliński, Witkowski – Komarzewski 6, Wróbel 6, Kondratiuk 6, Adamczyk 6, Janikowski 2, Oliveira 2, Salacz 1, Papaj 2, Bednarek 1, Gajek, Prymlewicz. Trener: Thomas Orneborg.

Kary: 10 min. (Bednarek, Janikowski, Frańczak, Wróbel, Salacz)

NMC Górnik: Galia, Kornecki – Tomczak 6, Tatarincew 5, Czuwara 4, Slujiters 5, Daćko 4, Buszkow 2, Gogola 2, Gromyko 2, Pawelec, Gliński, Kubała, Adamuszek. Trener: Rastislav Trtik

Kary: 4 min. (Daćko, Sluijters).

 

Komentarze

  1. Andrzej

    25 marca 2019 at 16:00

    I co Górnik tak jak w sezonie 2017/18 dostał ” zadyszki ” ?! To tylko patrzeć jak będą same przegrane mecze. Następny będzie z Gwardią Opole

    • Opolanin

      1 kwietnia 2019 at 12:44

      Trener Rastislav Trtik, NMC Górnik Zabrze: Gratuluję naszym rywalem zwycięstwa. W odróżnieniu do naszego rywala my już jesteśmy w okresie przygotowawczym, bo od kilku tygodni mamy zagwarantowane trzecie miejsce w tabeli. Ćwiczymy inne warianty i dlatego dałem szansę grać innym zawodnikom… Żadna zadyszka … Planowy odwrót na z góry upatrzone pozycję

Zostaw komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

CLOSE
CLOSE