Górnik kończy dziś sezon zasadniczy w Zabrzu
Miesiąc temu taki scenariusz wydawał się nierealna. Górnik zaczynał rok na jedenastu miejscu z ogromnymi stratami do rywali. Sześć kolejnych zwycięstw zrobiło jednak swoje.
– Zapewniam, że nie liczymy kolejnych zwycięstw, nie mówimy o żadnej passie. To nie ma żadnego sensu. Poza tym, że zespół odzyskał wiarę we własne umiejętności i obecne miejsce zawdzięcza tylko swojej pracy oraz wynikom. Niczego jednak jeszcze nie osiągnęliśmy. Tym bardziej nie będziemy sobie doliczać punktów przed meczami – mówi Dariusz Czernik, dyrektor klubu.
Dzisiejszy mecz jest niezwykle prestiżowy, bowiem rywalem Górnika będzie rewelacja sezonu, „siódemka” Ostrovii, która w tej chwili jest na tym miejscu, na którym rok temu był… Górnik, czyli trzecim.
Gdyby nie było play off, to w Ostrowie już świętowaliby medal. „Gdyby” robi jednak różnicę, bo w fazie pucharowej może wydarzyć się wszystko. Co ciekawe, jeżeli obecny układ tabeli zostanie utrzymany, to właśnie te kluby zagrają kolejny raz przeciwko sobie, tym razem w ćwierćfinale Orlen Superligi.
– Dużo jest ostatnio liczenia i spekulacji. Dobrze, bo liga jest przez to ciekawsza, a mecze zacięte. W ostatnich tygodniach mieliśmy kilka zaskakujących wyników, które uczą… pokory. Zresztą, myśmy w tym sezonie już tyle przeszli, a odrabianie strat kosztowało nas tyle wysiłku, że o lekceważeniu rywala na pewno nie będzie mowy. Chcemy wygrywać i być w szóstce. Jeżeli ten warunek będzie spełniony, to rywal w kolejnej fazie jest dla nas bez znaczenia – to jeszcze raz Dariusz Czernik.
Dzisiejszy mecz kończy przedostatnią kolejkę sezonu zasadniczego. Górnik w weekend czekał przede wszystkim na wyniki Wybrzeża i Gwardii Opole. Ta ostatnia prowadziła w 52 min w Kaliszu czterema bramkami, by wygrać dopiero po rzutach karnych. Strata punktu przez opolan sprawia, że Górnik już dziś może – wygrywając – awansować na piąte miejsce. Z kolei za tydzień gra w Opolu.
Patrząc na ostatnie wyniki Górnika i atmosferę w zabrzańskiej hali, można powiedzieć, że im trudniej, tym lepiej. Nie jest tajemnicą, że przeszłość klubu w obecnym kształcie stoi pod dużym znakiem zapytania. Tymczasem drużyna wygrywa, a hala na kolejnych meczach wypełnia się niemal do pełna. Podobnie będzie dziś, mimo późnej pory, poniedziałkowego terminu i transmisji telewizyjnej.
– Jesteśmy pod wrażeniem tego, jakie mamy wsparcie i doping. Tak nie było nawet w poprzednim, tak udanym sezonie zakończonym medalem i świetną grą w Lidze Europy. Chce się grać i wygrywać, a – zapewniam – na ten mecz nikt nas nie musiał dodatkowo mobilizować – twierdzi Adam Wąsowski, kapitan Górnika.